
– Tajemnica nie znaczy tylko nikomu nie mówić. Są tajemnice, co ranią albo rzucają klątwę, czasem robią na zawsze krzywdę i taka jak dawniej nigdy nie będziesz…
Potem rozgada się na temat kogoś, kto wyjawił tajemnicę, ale nie powie, czego właściwie dotyczył ów sekret, następnie zacznie opowiadać, jak straszną śmiercią zginął ten człowiek, dlaczego tak się stało i jak można było uniknąć tragedii, gdyby to i to nie zdarzyło się tysiąc lat wcześniej. Gdyby Ruth, słuchając tego, zdradziła oznaki zniecierpliwienia, LuLing wpadłaby w gniew i wyrzuciła z siebie, że wszystko jest bez znaczenia, bo i tak niedługo umrze, przypadkiem albo z powodu złej wróżby, albo z własnej woli. Później zapadnie uzdrawiające milczenie, kara, która będzie trwać kilka dni lub miesięcy, dopóki Ruth pierwsza się nie złamie i jej nie przeprosi.
Tak więc Ruth nie zwróciła się z prośbą do matki. Postanowiła natomiast odłożyć wszystko na parę dni i skupić się na tłumaczeniu. Powiedziała o tym matce, a LuLing przestrzegła ją, by za długo nie zwlekała. Później za każdym razem, gdy matka pytała ją, czy już skończyła, Ruth odpowiadała:
– Właśnie miałam skończyć, ale nagle się okazało, że trzeba coś zrobić dla klienta.
Przeszkadzały jej inne problemy, które miały związek z Artem, dziewczynkami, domem albo wakacjami.
– Nie znajdzie czasu dla matki, tyle pracy – skarżyła się LuLing. – Na kino, wizytę u przyjaciółki zawsze czas.
W zeszłym roku matka przestała się dopytywać, co zastanowiło Ruth. Czyżby dała za wygraną? Niemożliwe. Pewnie zapomniała. Kartki zapisane chińskimi znakami spoczęły już na dnie szuflady.
Kiedy znów ujrzały światło dzienne, Ruth poczuła wyrzuty sumienia. Może powinna zlecić to komuś biegle władającemu chińskim. Art mógłby kogoś spytać – studenta językoznawstwa, jakiegoś starego profesora na emeryturze, który poza uproszczonymi znakami będzie znał tradycyjne. Zrobi to, kiedy tylko znajdzie wolną chwilę. Położyła kartki na stosie papierów i zamknęła szufladę, czując się już odrobinę mniej winna.
