– Dziś – potwierdził, opierając się o mur.

– Cieszę się – powiedziała niepewnie. – Myślę… Nie, jestem pewna, że będziecie szczęśliwi, i cieszę się…

– Zsiądź, Ciri. Porozmawiajmy.


Dziewczyna potrząsnęła głową, odrzucając włosy do tyłu, za ucho. Geralt widział przez chwilę rozległą, brzydką bliznę na jej policzku – pamiątkę tamtych strasznych dni. Ciri pozwoliła, by włosy odrosły jej do ramion i zczesywała je tak, by ukrywać szramę, ale zapominała często.


– Wyjeżdżam, Geralt – powiedziała. – Zaraz po uroczystości.

– Zsiądź, Ciri.


Wiedźminka zeskoczyła z siodła, usiadła obok. Geralt objął ją. Ciri przytuliła mu głowę do ramienia.

– Wyjeżdżam – powtórzyła.

Milczał. Słowa cisnęły mu się na usta, ale nie było wśród tych słów żadnego, które mógłby uznać za właściwe. Za potrzebne. Milczał.

– Wiem, co myślisz – powiedziała wolno. – Myślisz, że uciekam. Masz racje.

Milczał. Wiedział.

– Nareszcie po tylu latach, macie siebie. Yen i ty. Należy wam się szczęście, spokój. Dom. Ale mnie to przeraża, Geralt. Dlatego… uciekam.


Milczał. Myślał o własnych ucieczkach.


– Wyruszam zaraz po uroczystości – powtórzyła Ciri. – Chcę znowu widzieć gwiazdy nad traktem, chcę gwizdać wśród nocy balladę Jaskra. I pragnę walki, tańca z mieczem, pragnę ryzyka, pragnę rozkoszy, jaką daje zwycięstwo. I pragnę samotności. Rozumiesz mnie?


– Oczywiście, że cię rozumiem, Ciri. Jesteś moją córką, jesteś wiedźminką. Zrobisz to, co musisz zrobić. Ale jedno muszę ci powiedzieć. Jedno. Nie uciekniesz, chociaż będziesz uciekać.


– Wiem – przytuliła się mocniej. – Ciągle jeszcze mam nadzieję, że kiedyś… Jeśli poczekam, jeśli będę cierpliwa, to i dla mnie nastanie kiedyś taki piękny dzień… Taki piękny dzień… Chociaż…

– Co, Ciri?

– Nigdy nie byłam ładna. A z tą blizną…

– Ciri – przerwał jej. – Jesteś najpiękniejszą dziewczyną świata. Zaraz po Yen, ma się rozumieć.



14 из 27