Z zaopatrzeniem kłopot był mniejszy. Freixenet i książę Agloval zorganizowali polowanie i dostarczyli nieco grubszej dziczyzny. Braenn i jej córkom wystarczyło dwóch godzin na zapełnienie kuchni dzikim ptactwem, bo nawet najmłodsza z driad, Kashka, umiała nad podziw zręcznie obchodzić się z łukiem. Król Herwig, który uwielbiał rybołówstwo, wypływał bladym świtem na jezioro i przywoził szczupaki, sandacze i ogromne okonie. Towarzyszył mu zwykle Loki, młodszy syn Cracha an Craite. Loki znał się na rybactwie i łodziach, a ponadto bywał o świcie osiągalny, albowiem podobnie jak Herwig nie pił.


Dainty Biberveldt i jego krewni, wspomagani przez dopplera Tellico, zajmowali się dekoracją sal i komnat. Do zmywania i sprzątania zagoniono zaś obu proroków, treserkę krokodyli, rzeźbiarza w marmurze i wiecznie pijane medium płci żeńskiej.


Opiekę nad piwniczką i trunkami początkowo powierzono Jaskrowi i jego kolegom-poetom, ale okazało się to strasznym błędem. Bardów przepędzono więc, a klucze oddano Freyi, przyjaciółce Myszowora. Jaskier i poeci całymi dniami przesiadywali pod drzwiami do loszku i starali się wzruszyć Freyę miłosnymi balladami, na które jednak wyspiarka miała równie dużą odporność jak na alkohol.


Geralt uniósł głowę, wyrwany z drzemki stukiem kopyt na kamieniach podwórca. Zza przytulonych do muru krzewów wyłoniła się lśniąca od wody Kelpie z Ciri w siodle. Ciri nosiła swój czarny kostium, a na plecach miała miecz, słynny Gveir, zdobyty w pustynnych katakumbach Korath.


Przez chwile patrzyli na siebie w milczeniu, po czym dziewczyna trąciła klacz piętą, podjechała bliżej. Kelpie schyliła łeb, chcąc dosięgnąć wiedźmina zębami, ale Ciri powstrzymała ją ostrym szarpnięciem wodzy.


– Wiec to dziś – odezwała się wiedźminka, nie zsiadając. – Dziś, Geralt.



13 из 27