Szara droga wydawała się w blasku księżyca jasnozielona, a drzewa i krzewy po jej obu stronach były niemal czarne. Przez jakiś czas szliśmy w milczeniu, a potem zacząłem mówić — częściowo dlatego, że dokuczała mi samotność, ale z pewnością były także inne powody. Niektóre zwierzęta, na przykład alzabo, atakują ludzi równie chętnie jak lisy ptactwo, ale słyszałem, iż większość zawsze wybierze ucieczkę, jeżeli zostanie zawczasu ostrzeżona o zbliżaniu się człowieka. Przypuszczałem również, że jeśli będę rozmawiał z żołnierzem w taki sposób, jakby znajdował się w pełni sił, ewentualni dwunożni napastnicy nie domyśla się, jak łatwą stanowilibyśmy dla nich zdobycz.

— Pamiętasz minioną noc? — zacząłem. — Spałeś wyjątkowo twardo.

Nie odpowiedział.

— Być może jeszcze ci o tym nie wspomniałem, ale dysponuję niezawodną pamięcią. Co prawda nie zawsze jest mi posłuszna, lecz w niczym nie zmienia to faktu, że nie ma sobie równych. Niektóre wspomnienia przypominają więźniów, którzy wyszli ze swoich cel i teraz błąkają się bezradnie — nie każdego można od razu przyprowadzić na przesłuchanie, choć wszyscy znajdują się w lochach i żadnemu nie uda się uciec.

Z drugiej strony, wcale nie musi to być prawda. Czwarty, najniższy poziom lochów od dłuższego czasu jest w ogóle nie używany — mamy za mało klientów, żeby zapełnić trzy wyższe, więc należy się spodziewać, że kiedyś mistrz Gurloes zrezygnuje także z trzeciego. Na czwartym trzymamy wyłącznie szaleńców, do których nigdy nie przychodzą żadni urzędnicy, bo gdybyśmy umieścili ich wraz z innymi, swymi wrzaskami nie dawaliby nikomu spokoju. Rzecz jasna, nie wszyscy są bardzo hałaśliwi, a niektórzy nawet zachowują się tak spokojnie jak ty.

Ponownie nie uzyskałem odpowiedzi. W blasku księżyca nie mogłem stwierdzić, czy w ogóle zdaje sobie sprawę, że do niego mówię, ale nie rezygnowałem, pamiętając, iż nie tak dawno zareagował na moje pytanie o brzytwę.



18 из 302