
“Mój drogi Adamie,
Wiem, że jesteś ogromnie zajęty, ale bardzo bym się ucieszył, gdybyś mnie odwiedził, ponieważ chciałbym w pewnej sprawie się ciebie poradzić. To nie jest bardzo pilne, tylko że moje serce zdaje się zużywać szybciej niż reszta ciała, więc nie powinienem zbytnio liczyć na dzień jutrzejszy. Jestem tutaj każdego dnia, lecz tobie zapewne najbardziej odpowiadałby weekend. Chyba powinienem ci powiedzieć, że jestem kapelanem w Folwarku Toynton, prywatnym domu dla niepełnosprawnej młodzieży, i że dzięki uprzejmości zarządcy, Wilfreda Ansteya, mieszkam tu, na miejscu, w Chacie Nadziei. Zazwyczaj jadam obiady i kolacje w Folwarku, lecz tobie może to nie odpowiadać, a poza tym skrócilibyśmy w ten sposób nasz wspólny pobyt. Gdy następnym razem pojadę do Wareham, zrobię większe zapasy. Mam wolny pokoik, do którego mogę się przenieść, więc będzie tu dla ciebie miejsce.
Czy mógłbyś mi napisać, kiedy przyjedziesz? Nie mam auta, wiec jeśli przyjedziesz pociągiem, radzę ci się udać do Williama Deakina, który ma dobrą i niedrogą firmę wynajmu samochodów znajdującą się około pięciu minut drogi od stacji (personel stacji wskaże ci drogę). Autobusy z Wareham jeżdżą rzadko i tylko do wioski Toynton. Potem trzeba przejść półtorej mili, co stanowi przyjemny spacer podczas dobrej pogody, myślę jednak, że po długiej podróży może ci to nie odpowiadać. Na wszelki wypadek naszkicowałem mapkę na odwrocie listu."
Mapka bez wątpienia zmyliłaby każdego, kto przyzwyczaił się raczej do charakterystycznych dla wydawnictw kartograficznych publikacji niż do wczesnych szkiców z siedemnastego wieku. Pofalowane linie prawdopodobnie oznaczały morze. Dalgliesh uważał, że powinien się tu jeszcze znaleźć wieloryb wyrzucający w górę fontannę wody. Wyraźnie zaznaczono stację autobusową w Toynton, ale następnie drżąca linia niepewnie wiła się wzdłuż całego szeregu pól, bram, piwiarni i zagajników trójkątnych ząbkowanych świerków, czasami nakładając się na samą siebie, gdy ojciec Baddeley dochodził do wniosku, że – jego zdaniem – się pogubił. Na wybrzeżu jeden niewielki symbol falliczny, który tu bez wątpienia narysowano jako punkt orientacyjny w terenie, ponieważ obok niego nie przebiegała żadna z zaznaczonych ścieżek, nosił nazwę Czarnej Wieży.
