
– Tak, Helge jest znowu zdrów – powiedział Ram. – Z pewnością przyjmie pomoc Pauli!
– A Thomas i Oriana zamierzają się pobrać – wtrąciła Indra. – Jak widać, naszym przyjaciołom powoli się układa. Tylko związek Jaskariego i Eleny nadal kuleje i nie widać rozwiązania.
– No a poza tym Berengaria… – westchnęła Siska.
– Ona ma jeszcze dość czasu – uciął Ram. – Ale zdaje się, że wszystko gotowe. Chodźmy!
Wszyscy troje ruszyli ku centrum rynku.
– Czy pojedziemy tą samą drogą, co ostatnio? – zapytała Indra. – To znaczy przez morze piasku?
– Nie, nie tamtędy – odparł Ram i poczuł, że zalewa go fala ciepła, gdy przypadkiem dotknął ręki Indry. – Nie, tym razem chcemy ominąć dolinę potworów. Planujemy przedostać się przez nieznane dotychczas rejony Ciemności i dotrzeć do Gór Czarnych od innej strony, którędy nikt jeszcze nie próbował przejść.
– Myślałam, że „dolina odkurzaczowa” to jedyne wejście – oświadczyła Siska.
– Owszem, jedyne, które znamy. Teraz jednak chcielibyśmy spróbować czegoś innego. Jeśli się nie uda, będziemy musieli wrócić do tego, co tak malowniczo określiłaś jako dolinę odkurzaczową.
– Ale Juggernaut nie może błądzić, przeciskać się między kamieniami i drzewami po nie istniejących ścieżkach – wtrąciła Indra, spoglądając na zwaliste kolosy.
– Z pewnością jakoś się to ułoży – powiedział Ram. – Jeśli pojazdy zostaną zatrzymane i nie będą się już mogły ruszyć, zawsze możemy iść piechotą.
– Wspaniałe perspektywy! Nie rozumiem tylko, dlaczego nie możemy po prostu polecieć gondolami?
– Dlatego, że nasze znakomite gondole zostałyby we-ssane przez strumień powietrza. W taki właśnie sposób traciliśmy dotychczas naszych pionierów. Próbowaliśmy na wiele sposobów przedrzeć się do górskiego masywu. Wszystkie wyprawy jednak kończyły się niepowodzeniem. Dotarcie do gór nie jest specjalnie trudne. Chodzi tylko o to, że wędrowcy dotychczas nie wracali. Z wyjątkiem Joriego, Gondagila i Tsi-Tsunggi. Oni jednak osiągnęli tylko skraj niebezpiecznego terenu.
