Rozmyślnie powstrzymał się przed podobnym potraktowaniem róży, podejrzewał bowiem, że kruchy materiał, z którego ją wykonano, nie ustąpi pod naciskiem pirackich butów i nie chciał się ośmieszyć próbując zniszczyć coś, czego zepsuć nie sposób. Pozostałe przedmioty miały dla niego niewielką wartość; Inny mógł sobie z nimi zrobić, co mu się żywnie podobało. Młody kapitan odwrócił się i spokojnie odszedł.

Za plecami usłyszał, jak bestia syczy z oburzenia. Długo nabierała oddechu, po czym oświadczyła:

– Stopy, która niszczy to, co należy do morza, morze zażąda z powrotem. – Zębate szczęki zamknęły się z kłapnięciem, ucinając ostatnie proroctwo.

Gankis natychmiast ruszył, by dogonić Kennita. Stary marynarz zawsze wolał znane sobie niebezpieczeństwo od nieznanego. Kapitan przeszedł kilka kroków, po czym przystanął, odwrócił się i zawołał w odpowiedzi do Innego, który nadal kucał nad skarbami:

– Och, było jeszcze jedno znalezisko, z którego mógłbyś mi powróżyć. Ale zdawało mi się, że ocean wyrzucił je dla ciebie, nie dla mnie, więc nie ruszałem go z miejsca. Słyszałem, że członkowie Innego Ludu nie kochają za bardzo kotów… – Ściśle rzecz ujmując, strach i respekt tego ludu wobec wszystkiego, co kocie, był niemal równie legendarny jak jego dar wróżenia. Bestia nie raczyła odpowiedzieć, ale Kennit poczuł satysfakcję, widząc jak jej powietrzne torebki nadymają się z niepokoju. – Znajdziesz je na plaży. Cały miot kociąt dla ciebie. Mają bardzo ładną niebieską sierść. Były w skórzanej sakwie. Siedem albo osiem ślicznych, małych zwierzątek. Większość z nich nie wyglądała najlepiej po długim pobycie w oceanie, ale mam nadzieję, że się nimi zaopiekujesz. I pamiętaj, do kogo należą, nie do ciebie, lecz do oceanu. Jestem pewien, że potraktujesz je uprzejmie.



33 из 391