A co do Wintrowa – Keffria oddała go przed laty kapłanom. Chłopaka nie obchodziła “Vivacia” i nie miał pojęcia o statkach; jego matka postarała się o to, od początku przeznaczając go do stanu kapłańskiego. Kyle nigdy nie był zbytnio tym faktem zachwycony, jednak ostatnim razem, gdy Althea widziała chłopca, uświadomiła sobie, że będzie z niego dobry duchowny. Mały i słabowity, stale zapatrzony w dal, z nieuchwytnym uśmieszkiem na ustach; tak, umysł Wintrowa całkowicie wypełniał Sa.

Kyle'a z pewnością nie obchodziły myśli starszego syna, nie obchodziła go również religia. Swoje dzieci traktował prawdopodobnie niemal jak narzędzia; po prostu osoby potrzebne mu do kontroli nad żywostatkiem. No cóż, tym razem chyba przesadził. Kiedy wrócą do Miasta Wolnego Handlu, już ona dopilnuje, żeby ojciec dokładnie się dowiedział, co planuje Kyle i jak niewłaściwie potraktował ją, Altheę. Może wtedy Ephron Vestrit przemyśli jeszcze raz swoją decyzję i zastanowi się, czy młodsza córka rzeczywiście jest zbyt młoda na kapitana jego statku. Niech sobie Kyle znajdzie zwyczajny żaglowiec i obejmie dowództwo, a “Vivacię” odda jej, bo ona potrafi zapewnić bezpieczeństwo swemu żywostatkowi i uszanować go.

Althei wydało się, że w dłoniach czuje odpowiedź statku. “Vivacia” należała do niej, niezależnie od intryg Kyle'a. Mąż Keffrii nigdy nie zdobędzie serca żywostatku.

Dziewczyna wierciła się w koi. Wyrosła już z niej. Powinna zawołać cieślę pokładowego i kazać mu przerobić kajutę. Gdyby przesunęła koję pod iluminator, zyskałaby dodatkową powierzchnię. Niewiele, ale zawsze coś. Biurko można by przestawić pod tę ścianę… Nagle Althea zmarszczyła brwi, przypominając sobie, jak cieśla ją zdradził. No cóż, nigdy nie lubiła tego mężczyzny, a on od początku nie darzył jej szacunkiem. Powinna była domyślić się, że może jej zaszkodzić.

No i nie należało podejrzewać Brashena; on nie był z tych, którzy lubią obmawiać innych.



59 из 391