
To rozwiało urok, który paraliżował dotąd ruchy żałobników. Podniosła się wrzawa. Matka zmarłego chłopca krzyknęła w jej stronę:
– Morderczyni! Wiedźma! Czarownica!
Jeden z braci chwycił bryłkę ziemi i cisnął nią w kobietę.
– Za późno na przepraszanie – krzyknął. – Nie dostaniesz tak tanio przebaczenia – ani teraz, ani kiedykolwiek. Wynoś się i niech cię więcej nie widzą przyzwoici ludzie.
Zachowywali się jak zwierzęta, gotowe rozszarpać swą ofiarę. Uciekała na oślep, zalewając się łzami. Gdy biegła, rzucano za nią kamieniami, a krzyki „Morderczyni, wiedźma, czarownica!" niosły się z cmentarza daleko na wrzosowiska.
1
Gdy Kirsty dotarła do domu na farmie, podnosił się wiatr. Odwróciła się w drzwiach, by po raz ostatni spojrzeć na wrzosowisko, przykryte już pierwszym śniegiem. Stojący przy niej wielki, kudłaty pies zadygotał i wśliznął się do wewnątrz. W kuchni było rozkosznie ciepło, ale w domu panowała nieprzyjemna cisza.
Ta cisza towarzyszyła jej dokładnie od roku. Myśli Kirsty podążyły utartym szlakiem: dokładnie rok temu jej mąż został aresztowany w sprawie morderstwa Petera Mullery'ego. Rok minął od czasu, gdy została wyrzucona z pogrzebu Petera przez wrogą jej rodzinę. Jedenaście miesięcy temu jej mąż zmarł w więzieniu, bezskutecznie próbując przekonać świat o swej niewinności.
Tarn – takie imię nosił pies – zmiótł kolację i wyciągnął się na postrzępionym dywaniku przed piecem. Kirsty podgrzała puszkę fasolki i zjadła ją z chlebem. Żywiła się ostatnio wyłącznie gotowym jedzeniem, ponieważ spadł na nią ciężar wykonywania wszystkich prac na farmie Everdene i nie było czasu na kulinarne popisy.
Była to mała farma, ale i tak zbyt duża jak na jedną osobę. Za czasów jej dzieciństwa przy stole zasiadały cztery osoby: jej gruba, pogodna babka, suchy, czerstwy dziadek, ich syn Will i ona, mała Kirsty, jego córka. Will był wdowcem, ale przystojnym mężczyzną. Mógł sobie wziąć za drugą żonę niemal każdą kobietę z Dartmoor. On jednak bez reszty oddał serce swej pierwszej poślubionej i potem był w stanie kochać jedynie córeczkę, którą mu pozostawiła.
