
– Dobry.
– Dobry. Czego trza?
– Macie drut żelazny o średnicy jednego milimetra? Potrzebuję pięciu kilo.
– Nie mamy drutu – odpowiedział ajent, zezując w kąt, gdzie drut takowy leżał.
– Czego mówisz, że nie macie, jak stąd widzę, że leży?
– Posterunkowy zakazał wam sprzedawać. Profilaktyka przestępcza. Żeby utrudnić kłusownictwo.
– Linka hamulcowa tylna do roweru?
– Nie mamy.
– Srali muchy, będzie wiosna!
– Przecież pan nie ma roweru. To też do sideł.
– Do wnyków idio… Nieważne. Drut miedziany izolowany cienki dwadzieścia metrów.
– Do głuszenia ryb? Staw jest własnością straży pożarnej…
Dłoń Jakuba wystrzeliła niespodziewanie i wyszarpnął spod lady kartkę, która spoczywała ajentowi na kolanach. Był to długi spis przedmiotów, których nie należało mu sprzedawać.
– Po kiego licha mam nie kupować dętek rowerowych
– zdenerwował się.
– Zapewne zrobiłby pan z nich procę do polowań na przepiórki.
– Przekaż posterunkowemu, że jest idiotą. A ten interes to spalę ci kiedyś nad głową. Proszek do prania „Cypisek”?
– Tylko na kartki.
Jakub wyszedł. Po chwili do środka wszedł Semen.
– Dostanę może u pana drut żelazny, tak z pięć kilo? – zapytał.
Ajent przeskoczył przez ladę i wyszedł przed sklep, gdzie stał, trzymając oba konie Jakub.
– Bardzo śmieszne – powiedział.
– Dlaczego śmieszne? – udał zdziwienie egzorcysta. – Pilnuję konia znajomemu.
Semen wyszedł ze sklepu z kawałem łańcucha krowiaka w ręce.
– A to, mogę kupić? – zapytał. Ajent wyrwał mu łańcuch z ręki. – Nie!
– Dlaczego?
– Bo wy tego łańcucha użyjecie w celach przestępczych!
Obaj przyjaciele wzruszyli ramionami i zniknęli w tłumie. Niebawem odnaleźli się w tym końcu placu, gdzie czasami sprzedawano konie. Spóźnili się. Jedyny sprzedawany tego dnia ogier właśnie ładowany był na przyczepę. Nie podobało mu się to. Tupał wszystkimi czterema kopytami w podłogę. Ponadto parskał i kładł uszy po sobie. Semen podszedł bliżej i przypatrywał mu się przez kilka minut zatroskany. Jakub też podszedł. Ale nie zdążył przyjrzeć się uważnie, bo traktor ruszył przez tłum i koń odjechał.
