Fishhook zrozumie natychmiast, że on — Blaine — ma odmienioną świadomość. Pojmie to natychmiast po odczytaniu taśm. I nie istnieje sposób, by temu zapobiec. Pochwycą Blaine'a i przyślą szperacza, bo jakkolwiek taśmy powiedzą im, że jest obcy, to tylko na ich podstawie nie będzie można stwierdzić jak to się stało ani w jakim stopniu został odmieniony. Szperacz okaże się — jak zawsze uprzedzająco grzeczny, wręcz współczujący, ale zrobi wszystko by wyciągnąć intruza na światło dzienne i poznać, kim naprawdę jest.

I bez względu na to, jak szczelnie Blaine zamknąłby swój umysł, szperacz z łatwością dotrze wszędzie tam, gdzie tylko zechce.

Blaine podszedł do windy i nacisnął taster wzywający kabine. Ale wtedy właśnie otworzyły się jedne drzwi w korytarzu.

— Oh, to ty, Shep! — wykrzyknął mężczyzna, który pojawił się w progu. — Słyszałem, że ktoś nadchodzi. Byłem strasznie ciekaw, kto to taki.

— Właśnie wychodzę — odparł Blaine, rozglądając się wokół gorączkowo.

— Wpadnij do mnie na chwile — Kirby Rand wykonał zapraszający ruch ręką. — Miałem właśnie zamiar otworzyć butelkę.

Blaine zdał sobie sprawę, że nie ma czasu na wahanie. Albo wyrazi zgodę na drinka, albo musi zdecydowanie odmówić. Odmowa może jednak wzbudzić podejrzenia Randa. A podejrzenia to jego specjalność. Rand jest szefem ochrony Fishhooka.

— Doskonale — Blaine starał się nadać swemu głosowi najbardziej beztroski ton, na jaki go było stać. — Ale tylko na jednego szybkiego. Rozumiesz, dziewczyna… nie chce, by czekała.

Miał nadzieje, że ta wymówka pozwoli mu uniknąć zaproszenia na wspólną kolacje lub wypad do kabaretu.

Podjechała przywołana winda, lecz Blaine udał, że jej nie dostrzega. Bo i cóż miał zrobić innego? Ale była to jednak cholerna zwłoka…



11 из 248