— Co wy z tym wszystkim robicie? — dobiegł go z półmroku głos Freddy'ego.

— Z czym?

— Z tą całą wiedzą, pomysłami, koncepcjami, które przywozicie stamtąd? — Nie wiem — odparł krótko Blaine.

— Całe zastępy naukowców głowią się z pewnością nad tym Technologowie usiłują opracować rozwiązania i wdrożyć je do produkcji. Jak daleko — ty i tobie podobni — wyprzedzacie nas wszystkich? Milion lat?

— Kierujesz się pod niewłaściwy adres — burknął Blaine. — Nie znam się na tym. Po prostu wykonuje swoją prace. Jeśli mówiąc to chcesz mnie dotknąć…

— Nie gniewaj się, Shep. Ale właśnie ten problem mnie nurtuje.

— Ciebie i miliony innych — kwaśno odparł Blaine.

— Postaraj się jednak spojrzeć na to z mojego punktu widzenia — odezwał się poważnie Freddy. Jestem całkowicie poza Fishhookiem. Nawet tam nie zaglądam, choć już tyle lat żyje w jego cieniu. Ale widzę przecież tego kolosa, ten wzór ludzkiej doskonałości, niedościgłych i niewyobrażalnych zamierzeń. I po prostu wam zazdroszczę; zazdroszczę tego, że to wy tam jesteście, a nie ja. Czuje się upośledzony, odsunięty na boczny tor, jestem obywatelem drugiej kategorii. To tyle ja. A inni? Czy dziwisz się, że tak was nienawidzą?

— Nienawidzą?

— Naprawdę?

— Shep! — żarliwie wykrzyknął Freddy. — W jakim ty świecie żyjesz? Rozejrzyj się tylko wokół…

— Nie musze. Wiem wystarczająco dużo. Pytam tylko: czy naprawdę Fishhook jest tak znienawidzony?

— Sądzę, że tak — odparł w zamyśleniu Freddy kiwając głową. — Tutaj, w mieście, może nie. Tu panuje moda na Fishhooka, wszystko się tutaj kreci wokół niego. Ale dalej, na prowincji… Ludzie naprawdę boją się Fishhooka. Nienawidzą go, i wszystkiego, co ma z nim jakikolwiek związek.



20 из 248