No i, cóż też stało się z tymi szczytnymi planami?, zapytał sam siebie Jasoft. Gdzie się podziały po latach niepewnego stąpania po grząskim gruncie? Parz starał się zanalizować swe obrosłe martwiczą tkanką uczucia. Czasami zastanawiał się, czy w ogóle potrafił jeszcze coś szczerze odczuwać. Nawet blizny spalonych miast postrzegał jakby z oddalenia, a które teraz stanowiły jedynie wygodny wyzwalacz nostalgii za młodością.

Oczywiście, gdyby miał na to ochotę, mógłby do woli winić qaxów nawet i za sam proces starzenia. Czyż qaxowie nie zniszczyli ludzkiej bazy technologicznej desenektyzacji w pierwszych miesiącach okupacji?

Czasami Parz zastanawiał się, jakie by to było uczucie, być zdesenektyzowanym. Co znaczyłaby nostalgia dla kogoś wiecznie młodego?

Miękki dźwięk wypełnił wnętrze flittera, uprzedzając Parza, że do połączenia z flotą splinów pozostało niecałe pięć minut. Parz rozsiadł się wygodniej w fotelu i zamknął oczy, wzdychając cicho, gdy częściowo żywe oparcie dopasowało się do krzywizny jego kręgosłupa, uciskając i szturchając obolałe mięśnie grzbietu; oparł kościste, poznaczone plamami wątrobowymi palce na teczce spoczywającej przed nim na niewielkim stoliku. Usiłował skupić swe myśli na oczekującym go spotkaniu z gubernatorem.

Miało to być trudne spotkanie — ale czy jakiekolwiek było łatwe? Stojące przed Parzem wyzwanie polegało na znalezieniu sposobu na rozproszenie obaw gubernatora, na przekonaniu go, by wskutek tego incydentu z tunelem nie przedsięwziął żadnych radykalnych kroków, nie zaostrzył raz jeszcze okupacyjnego prawa.

Jakby na sygnał niewidocznego reżysera, przed oczami Parza zamajaczył szeroki na milę gubernatorski statek flagowy, sprowadzając flittera do rozmiarów karła i zaćmiewając Ziemię.



2 из 228