Zobaczyli ją! Zobaczyli i stanęli jak wryci.

Jakie dziwne są ich ubrania!

Co to za stworzenia? Teraz była pewna, że śni.

Nagle przybiegły jeszcze dwie takie istoty, dwie kobiety. Rozmawiały podniecone z innymi, a potem zabrały dwie osoby ze sobą i zniknęły. Nie odchodźcie! Nie, nie odchodźcie wszyscy!

Ci, którzy zostali, zbliżali się do niej z niedowierzaniem. Tiili była tak wzruszona, że nie mogła nic powiedzieć, wciąż tylko płakała.

Tamci starali się z nią rozmawiać! Znali jej imię! Jakim sposobem się tego dowiedzieli? Może to pomocnicy Tan-ghila?

Nie, mają takie życzliwe głosy. I widziała łzy w ich oczach. Łzy nad jej losem. Jaki… jaki niezwykły sen!

Teraz pytają, co mogliby dla niej zrobić! Och, czyż oni nie rozumieją, że przeciwko sile Tan-ghila nic nie można zrobić?

– Pozwólcie mi umrzeć – błagała.

Ale tego oni nie chcieli. Starała im się lepiej przyjrzeć, ale wzrok przesłaniały jej łzy i wszystko widziała jak przez mgłę. Trzej mężczyźni, dwie kobiety i…

Kim jest ta szósta istota? Taka… straszna, taka… nierzeczywista!

Tiili widziała Demona Wichru, ale nie wiedziała o tym, a nikt nie miał czasu na wyjaśnienia.

Dwaj mężczyźni byli nieprawdopodobnie piękni. Jedna z kobiet również. Ta druga, niestety, ładna nie była, lecz udręczona Tiili także i w niej dostrzegała urodę.

Jeden z tych pięknych mężczyzn znowu coś do niej mówił. Ten, któremu na imię Nataniel, słyszała, że tak się do niego zwracają. Tłumaczył jej, że znajdują się tutaj, bo muszą odnaleźć naczynie Tan-ghila z wodą zła, a ona odpowiedziała najlepiej jak mogła. Wyjaśniła, że naczynie znajduje się za nią, ale że nikt nie może się tam dostać.

No i musieli dowiedzieć się o zamknięciu… To było okropnie krępujące, miała wrażenie, że umrze ze wstydu, oni jednak odnosili się do niej z największa życzliwością, współczuli jej głęboko i martwili jej udręką.

Jacyż oni sympatyczni! Była taka oszołomiona tym spotkaniem, że ledwie mogła zebrać myśli.



18 из 193