Phyliss. Boże, musi po tym wszystkim jechać do domu, aby powiedzieć Phyliss, że jej syn nie żyje.

Michael nie żyje. Znowu przeszył ją ból wywołany tą straszliwą świadomością.

Alan zwrócił się do Joshuy.

– Wiem, że wolałbyś zostać z mamą, ale ona musi teraz porozmawiać z twoją babcią. Betty czeka tu obok. Zawiezie cię do nas do domu, zgoda?

– Nie. – Chłopiec kurczowo objął Kate oburącz. – Muszę zostać z mamą.

Alan spojrzał na Kate.

Pragnęła zatrzymać syna przy sobie, sprawić, aby wszystko było w porządku. Ale jak to zrobić, skoro na jego oczach ojca rozerwało na strzępy? Będzie mu potrzebna bardziej nieco później, kiedy już opuści ją odrętwienie. Kiwnęła głową.

– Nic mi nie będzie, Joshua. Proszę cię, pojedź z Betty. Przyjadę po ciebie za parę godzin.

– A jeśli… – Niechętnie puścił matkę, wstał i zaczął schodzić na dół. Jeszcze na schodach przystanął i odwrócił się do Alana. – Zajmie się pan nią? – zapytał z naciskiem.

– Możesz być tego pewny.

Oboje odprowadzali go w milczeniu wzrokiem.

– Widział wszystko? – zapytał wreszcie Alan. Kate przytaknęła ruchem głowy.

– Byliśmy akurat na parkingu.

– Dobrze się trzyma.

– Wcale nie. Przez całą godzinę trząsł się jak galareta. – Wzdrygnęła się. – Zresztą ja też. O co tu chodzi, Alan?

– Podejrzewamy, że do zapłonu samochodu podłączono bombę. – Objął ją ramieniem. – Michael przekręcił kluczyk w stacyjce i… buch.

– Bombę – powtórzyła. – Ale kto to zrobił?

– Michael rozpracowywał handlarzy narkotyków. Wiesz, jakie to ryzykowne. Przygotowywaliśmy wielką akcję, obaj otrzymywaliśmy pogróżki. – Znużonym gestem wzruszył ramionami. – A może to ktoś, komu Michael dobrał się do skóry w przeszłości. Rozważam obie możliwości. Mam nadzieję, że będę wiedział więcej, kiedy chłopcy z laboratorium przebadają dokładnie samochód.



44 из 338