
Drzwi odsunęły się i weszła panna Ephreikian, mile przystrojona tego dnia błękitnymi kwiatami we włosach.
— Nieco bzu — zauważył pan Tagomi. Kiedyś trudnił się zawodowo hodowlą kwiatów na Hokkaido.
Panna Ephreikian, wysoka, ciemnowłosa Ormianka, skłoniła się.
— Czy nasz Super Ekstra Rekord gotowy?
— Tak jest, panie Tagomi. — Panna Ephreikian usiadła z przenośnym bateryjnym magnetofonem w pogotowiu.
— Zapytałem wyroczni — zaczął pan Tagomi — czy moje spotkanie z panem Childanem będzie owocne i ku mojemu przerażeniu uzyskałem nieprzychylny heksagram Przewaga Potężnego. Strop się ugina. Zbyt wielki ciężar pośrodku, brak równowagi. Wyraźnie daleko od tao. — Magnetofon szumiał. Pan Tagomi milczał zbierając myśli. Panna Ephreikian wpatrywała się w niego wyczekująco. Szum ucichł.
— Chciałbym prosić na chwilę pana Ramseya — powiedział Tagomi.
— Tak jest, proszę pana. — Odstawiła magnetofon i wyszła postukując obcasami.
Wkroczył pan Ramsey z teczką pełną listów przewozowych. Młody, uśmiechnięty, ubrany w koszulę w kratę z tasiemką pod szyją i obcisłe dżinsy bez paska, tak cenione przez nowoczesnych elegantów.
— Uszanowanie, panie Tagomi! — powiedział. — Piękny mamy dzień.
Pan Tagomi skłonił się.
Ramsey natychmiast zesztywniał i również się ukłonił.
— Radziłem się wyroczni — zaczął pan Tagomi, kiedy panna Ephreikian usiadła z magnetofonem na kolanach. — Wie pan, że pan Baynes, który wkrótce przybędzie tu osobiście, stoi na gruncie ideologii nordyckiej w stosunku do tak zwanej kultury Wschodu. Mógłbym postarać się zmienić jego wyobrażenia za pomocą autentyków chińskiego malarstwa lub ceramiki okresu Tokugawa… ale nie naszą sprawą jest nawracanie.
— Rozumiem — powiedział pan Ramsey i na jego białej twarzy odmalował się wysiłek koncentracji.
— Dlatego dostosujemy się do jego uprzedzeń i wręczymy mu bezcenne dzieło amerykańskie.
