Debora z łokciami wspartymi na okiennej framudze rozmyślała, dlaczego otwarto restaurację akurat tu, na zupełnym odludziu. Pusta droga wiła się wokół wzgórza i niknęła w czeluściach dżungli, a mała restauracja była jedynym śladem cywilizacji pośród bezkresnej przestrzeni wilgotnego, ciemnozielonego gąszczu.

Nie opodal autobusu stał zaparkowany tylko jeden pojazd. To był elegancki samochód i Debora patrzyła nań z taką samą zazdrością, jak przed chwilą na nasi goreng. Podróżowanie lokalnymi autobusami miało co prawda swoje zabawne strony, ale teraz, po wielu godzinach męczącej jazdy – którą odbyła wciśnięta pomiędzy okno, a kobietę z dwojgiem dzieci i ogromnym koszem piszczących kurcząt na kolanach – prywatny samochód wydawał się szczytem luksusu.

Z pewnością ma klimatyzację, pomyślała z tęsknotą. Nawet tu, na wzgórzach, powietrze było duszne i lepkie. Debora uniosła do góry gruby warkocz, by choć trochę ochłodzić szyję i zerknęła pospiesznie na ustawione pod rozłożystą markizą stoły, poszukując wzrokiem szczęśliwego właściciela samochodu.

Spostrzegła go od razu. Przy jednym ze stołów stał mężczyzna wyglądający na Europejczyka i płacił rachunek. Wyróżniał się wśród kolorowego tłumu dyskretną elegancją oraz pewną sztywnością w sposobie bycia, którą Anglicy nazywali powściągliwością. Nie udzielił mu się wesoły, swobodny nastrój innych biesiadników. Mężczyzna przebywał daleko stąd – w poważnym, statecznym świecie własnych myśli.

Debora, zdmuchując raz po raz niesforne kosmyki włosów, które kleiły jej się do czoła, przypatrywała się nienagannie eleganckiemu mężczyźnie oczami rozszerzonymi z podziwu.

Po chwili nieznajomy, skinąwszy kelnerowi głową na pożegnanie, skierował się w stronę samochodu. Maszerował krokiem energicznym, zdecydowanym, który odróżniał go od poruszających się z leniwym wdziękiem tubylców jeszcze bardziej niż jasny kolor skóry. Był szatynem, a twarz jego o rysach niezbyt regularnych miała wyraz dziwnie czujny i skupiony. Roztaczał wokół siebie atmosferę fachowości, dyskrecji i chłodnej rezerwy. Debora w mig doszła do wniosku, że musi być Anglikiem.



2 из 123