
— No, wyjmuj! — warknęła.
Wyszarpnął dłoń ze skrzynki i zagapił się na nią osłupiały. Nic. Ani śladu po męczarni. Podniósł dłoń, obrócił ją na drugą stronę, poruszył palcami.
— Nerwoból indukcyjny — powiedziała. — Nie mogę okaleczać wszystkich potencjalnych istot ludzkich dokoła. Ale są tacy, co dużo by dali za sekret tej skrzynki.
Ukryła pudełko w fałdach togi.
— Ale ból… — zaczął.
— Ból! — prychnęła wzgardliwie. — Człowiek potrafi zapanować nad każdym nerwem swego ciała.
Odczuł ból lewej dłoni, rozprostował zaciśnięte palce, spojrzał na cztery krwawe ślady po wbitych w ciało paznokciach. Opuścił rękę, popatrzył na starą kobietę.
— Zrobiłaś to kiedyś mojej matce?
— Przesiewałeś kiedyś piasek przez sito? — odpowiedziała pytaniem.
Pod wpływem szoku wywołanego tym nie związanym z tematem pytaniem umysł Paula osiągnął stan wyższej świadomości. Piasek przez sito.
Paul skinął głową.
— My Bene Gesserit przesiewamy ludzi, by wyłowić człowieka — powiedziała.
Podniósł prawą rękę przywołując wspomnienie katuszy.
— I to wszystko, co w tym jest, ból?
— Obserwowałam cię w bólu, chłopcze. Ból jest zaledwie osią próby. Matka opowiadała ci o naszych metodach obserwacji. Widzę w tobie znamiona jej nauki. Nasz test to moment krytyczny plus obserwacja.
Jej ton to potwierdzał, więc powiedział:
— To prawda!
Wlepiła w niego spojrzenie. On wyczuwa, prawdę! Czyżby był tym jedynym? Czyżby naprawdę miał nim być? Opanowała podniecenie upominając samą siebie: nadzieja przesłania jasność widzenia.
— Wiesz, kiedy ludzie wierzą w to, co mówią? — powiedziała.
— Wiem. — W jego głosie pobrzmiewały echa nabytej w wielokrotnych próbach pewności. Słysząc je powiedziała:
— Może i jesteś Kwisatz Haderach. Siądź, mały bracie, tu, u moich stóp.
