Przecież mogła wcale nie gotować. Nie byłoby problemu brudnych naczyń. Mogła też nie chodzić do pracy, zająć się domem i biegać bez końca ze ścierką po mieszkaniu. Skąd w takim razie miałaby pieniądze? Szemrane interesy męża czasem dawały duży zysk, czasem pociągały olbrzymie straty. Nie chciała liczyć na jego garnuszek. Była matką i przynajmniej dzieciom musiała zapewnić stabilne życie.

Nie przyszło jej do głowy, że to Tomek mógłby raz pozmywać, czy pomóc jej w innych zwykłych domowych zajęciach. A przynajmniej mógł postarać się docenić bardziej jej nawał obowiązków i to, z jaką pieczołowitością je wykonywała.

Ale w końcu przecież wiedziała, że i on ją kochał, a gdy się kogoś kocha, to przecież akceptuje się jego wady, zalety, wszystko, co ten ktoś posiada. Ewa też nie była bez wad. Któż jest od nich wolny?

Kobieta westchnęła po raz tysięczny chyba tego dnia i z zapałem wzięła się do sprzątania. Przyjęcie urodzinowe dziś nie miało się odbyć. Z pieniędzmi było krucho, jej studia pochłaniały znaczną część pensji. Za kilka dni miała nadejść Wielkanoc i na tym skupiały się ich skromne wydatki. Ewa dostała kilka dni urlopu i postawiła sobie za szczyt honoru uporządkować ciuchy w szafach, wysprzątać mieszkanie, upiec ciasta. Zaprosili na Wielkanoc swoich rodziców i rodzeństwo z małżonkami, należało się odpowiednio przygotować. Na pomoc ze strony męża nie liczyła. Nie rozumiał, czy też nie chciał zrozumieć, co to są wiosenne porządki. Uważał, że jest stworzony do wyższych celów niż trzepanie dywanów, czy krojenie warzyw na sałatkę.

– Zawsze robisz dużo niepotrzebnego szumu przed przyjęciem – twierdził. – Łazisz po domu ze ścierką godzinami, a i tak jest brudno. Mnie by wystarczyła godzina, żeby zrobić to samo, co ty próbujesz od dwóch dni.

Milczała. Nie było sensu wytykać mu absurdu.

– Jeśli ciężko ci robić te ciasta i sałatki – mawiał – to ich nie rób. Można kupić ciastek w sklepie.



8 из 307