— Chyba jeszcze nie odpaliliśmy atomówek, sir — rzekł Blatt. Zaczął naciągać rękawice, kiedy zegar jego pancerza zapiszczał. — Dwadzieścia minut.

— Niedawno odpaliliśmy — odparł Tommy, zakładając hełm. — Ale tam, to chyba były wtórne eksplozje.

— Och, w takim razie w porządku — powiedział Blatt. — Dopóki nie są wycelowane w nas…

— Aha — zgodził się McEvoy. — Ostatni raz martwiłem się o atomówki, kiedy mnie nimi trafili.

— Macie jakieś propozycje? — spytał porucznik.

— Płasko na ziemię — odparł ze śmiechem Blatt.

— Tak, najgorsze jest to, jak człowieka wyrzuca w powietrze.

— Myślałem, że najgorsze jest to, jak obrywa człowiekowi ręce i nogi — zauważył Tommy.

— No, jedynym człowiekiem, który to przeżył, jest Stary — przypomniał Blatt. — Nie radzę być tak blisko; urwanie ręki boli jak cholera.

— Zgadza się — powiedział Tommy.

Porucznik był nowicjuszem w pancerzach wspomaganych, ale nie w kwestii bitew; jeszcze kilka tygodni temu był podoficerem w Dziesięciu Tysiącach, najbardziej elitarnej jednostce, nie licząc piechoty mobilnej. Dziesięć Tysięcy było uzbrojone w sprzęt zdobyty na Posleenach i przerzucano ich z jednej sytuacji kryzysowej do drugiej, dlatego też w swoim czasie Tom Sunday Junior widział więcej niż jakikolwiek żołnierz spoza jednostek pancerzy. Do tego udało mu się przeżyć i dosłużyć stopnia starszego plutonowego. Wszystko to świadczyło o jego umiejętności znajdowania sobie osłony, kiedy robiło się niewesoło.

— Którą, panie poruczniku? — spytał McEvoy. Oficer był u nich nowy i nie mieli zbyt dużo czasu, by go poznać.

— Prawą, tuż nad łokciem — odparł Sunday. Miał na głowie hełm, więc trudno było stwierdzić, gdzie patrzy, ale McEvoy był prawie pewien, że prosto na niego.

— Aha. Tak tylko pytam — powiedział.

— Macie rację, boli — podjął porucznik. — Tak samo jak oberwanie śrutem ze strzelby w pierś. Albo wyrwanie prawej nerki przez trzymilimetrówkę, która na szczęście leciała za szybko, żeby narobić więcej szkód. A dostać się pod ogień moździerzy własnej kompanii to dopiero zabawa. Tak samo jak dostać postrzał w plecy od zielonego radiowca, który spanikował. Wyobrażam sobie, że kiedy człowieka wyrzuca w powietrze eksplozja jądrowa, musi być bardzo nieprzyjemnie.



10 из 276