Leżała bezwstydnie na plecach z uniesionymi nogami, jedno kolano wsparte o drugie tak, że spódnica uniosła się wysoko, odsłaniając uda. Trzymała w rękach jakąś robótkę, miał wrażenie, że splata warkocz z grubych nici. Kiedy Willum wszedł do izby, popatrzyła na niego zmrużonymi oczyma, ale swego zajęcia nie przerwała.

– Dobry wieczór, rycerzu – powiedziała lekko. – Wejdź i stań w świetle! Właśnie wzięłam kąpiel, bo przecież musiałam się przygotować do jutrzejszej podróży. Powiedz, co cię do mnie sprowadza.

Willum powoli ruszył w głąb izby i stanął przy łożu. Kobieta odłożyła to, co trzymała w rękach, i zaczęła mu się uważnie przyglądać. Potem wyciągnęła ręce ponad głową z rozkosznym, zmysłowym mruczeniem.

– Jak to dobrze, że przyszedłeś – powiedziała, zanim on zdążył choćby otworzyć usta.- Moje uda już od dawna nie czuły dotyku mężczyzny. Czy masz z czym do nich przyjść?

Willum udawał, że to do niego nie dociera. Że ani nie słyszał jej słów, ani że on sam się okropnie zaczerwienił.

– Mam pewną propozycję – oznajmił krótko.

Patrzyła na niego, marszcząc brwi. Potem usiadła na łóżku w pozycji lotosu tak, że pokazywała mu teraz absolutnie wszystko.

Usiądź tu koło mnie – powiedziała, wygładzając narzutę na łóżku. – Żebym mogła cię dotknąć i przekonać się, czy jesteś takim mężczyzną, na jakiego chciałbyś wyglądać. Bardzo skrępowany usiadł w wielkim fotelu. Rzeczywiście, siedziało się bardzo wygodnie.

Ale w oczach czarownicy pojawiły się złe ogniki. – Odtrącasz mnie, ty głupi diable?

Coś mówiło Willumowi, że nie powinien jej irytować. Bez słowa, ale wciąż jeszcze zachowując godność, przeniósł się na skraj łoża.

– No, tak już lepiej – zamruczała, kładąc swoją małą dłoń na jego udzie. – Słucham, przedstaw mi teraz swoją propozycję.

Lepiej pochlebiać tej istocie, pomyślał drżąc, gdy go dotykała.



27 из 189