– Słyszałem, że pani jest we Francji najpotężniejsza w swojej dziedzinie.

– O, do diabła, nie bądź taki pompatyczny – prychnęła. – Ale masz rację, jestem najlepsza. La Voisin może się schować. Czego jednak ode mnie chcesz? Powinieneś wiedzieć, że jestem droga.

– Istnieje pewien czarnoksiężnik…

Kobieta wyprostowała się, nastawiając uszu.

– Czarnoksiężnik? Gdzie? Czy jest urodziwy? Czy umie kochać jak sam Zły?

– Nie wydaje mi się, bym był najwłaściwszym człowiekiem do wypowiadania się na ten temat – odparł Willum krótko. Czul teraz, że cale ciało oblewa mu zimny pot, gdy tak długo opanowywane zmysły ożywają pod dotknięciem rąk tej kobiety. Za żadne skarby nie może dopuścić, by ona to zauważyła. Takiego triumfu on jej nie pozwoli przeżyć! Wyobrażał więc sobie, że się oto zanurza w lodowatej wodzie.

Głęboko wciągał powietrze i mocniej zaciskał uda.

– Pragniemy śmierci tego czarnoksiężnika. Ale nie możemy go dopaść. Zapłacimy pani godnie… jeśli zdoła go pani unicestwić.

– Co to za cholerny język, którym do mnie przemawiasz! Chcesz powiedzieć, że mam go zabić?

– E… hm, tak!

– Tu! Dotykaj mnie! Daj rękę! Jestem tak cholernie znudzona tym, że muszę sama… teraz chcę poczuć…

– On ma też syna – wybełkotał Willum, bo domyślał się, że kobieta zaraz wymówi. słowo, którego za nic nie chciał słyszeć.

– Syna? – zapytała, popychając jego oporne dłonie we właściwe miejsce. – Dziecko?

– Nie, to dorosły młodzieniec. Ma podobno być niezwykle piękny. Czarnoksiężnik też – dodał Willum, bo bardzo chciał ją zainteresować swoją opowieścią. W ten czy inny sposób, byleby tylko przestała być taka natarczywa.

O, teraz czuł, że jego ciało reaguje gwałtownie. Nie był w stanie nad nim zapanować, na nic zdało się wyobrażanie sobie lodowatej kąpieli. Kobieta byla ciepła, wilgotna i ręce przestawały go słuchać, pożądliwie dążyły tam, gdzie ona była najcieplejsza.



28 из 189