CZEŚĆ PIERWSZA

FRANCUSKA WIEDŹMA

1

Bergen, podczas oczekiwania a na statek z Islandii

Okazało się, że będzie dużo trudniej niż sądzono nadać pięknemu blondynowi, eks-aniołowi stróżowi, nową tożsamość i przygotować go do życia wśród ludzi. Pojawił się przecież jako dorosły mężczyzna, a przybył dosłownie znikąd. Już samo znalezienie dla niego nazwiska nastręczało problemów. Minęło bardzo, bardzo wiele czasu od tamtej pory, kiedy prowadził ziemski żywot, i nazwisko, którego wówczas używał, było obecnie po prostu nie do przyjęcia. Wtedy bowiem był kobietą i jego ówczesne imię można by teraz przetłumaczyć jako Gustawa.

On sam zresztą pragnął nosić jakieś wspaniale imię i cała rodzina przyznawała mu rację.

– No bo nie możemy się do niego zwracać per Kalle czy Sune, czy jakimś podobnym, równie współczesnym imieniem – dowodziła Taran, która w tej sprawie była bardzo ważną stroną. – To po prostu do niego nie pasuje.

Uriel siedział na skrzyni przywiezionej z Christianie, której jeszcze nie zdążył rozpakować. Powtarzał nieustannie, że podobają mu się wyłącznie wspaniale imiona z czasów króla Artura. Galahad, Gawain, Lancelot, Tristan, Parsifal…

Taran jednak miała powyżej uszu wszelkiego rodzaju rycerzy i ich spraw, protestowała więc stanowczo.

– A dlaczego nie Adalbert? – zaproponowała babcia Theresa i Uriel spojrzał na nią z zainteresowaniem, Taran się to nie podobało.

– Nic! A poza tym dzisiaj nikt nie używa formy Adalbert, najwyżej Albert, a to już brzmi zupełnie inaczej. Nie, wujku Erlingu, Genzeryk także nie! [W języku norweskim genser oznacza sweter wkładany przez głowę, pulower (przyp. tłum.)]To było piękne imię dla wodza Wandalów, ale posłuchajcie, jak to brzmi we współczesnym języku norweskim. Ludzie zaczną go pytać, jak mu się nosi pulower. Czy nie moglibyśmy mu znaleźć jakiegoś bardziej norweskiego imienia?



3 из 189