– Gordianusie, chodź natychmiast za scenę!

Drgnąłem i spojrzałem mu w oczy.

– Za scenę! – syknął ponownie. – Szybko! Sztylet… krew… Panurgus zabity!


Zza labiryntu parawanów, baldachimów i postumentów dobiegały od czasu do czasu głosy aktorów, dźwięki fletów, przetykane wybuchami śmiechu na widowni. Wokół mnie reszta zespołu Kwintusa Roscjusza kręciła się w panice, zmieniając kostiumy, nakładając sobie wzajemnie maski, mamrocząc pod nosem kwestie z naprędce zamienianych ról; i którzy dodawali sobie wzajem ducha lub warczeli na siebie ze złością. Wszyscy usilnie starali się działać tak, jakby było to tylko kolejne, rutynowe przedstawienie, podczas którego nikt nie został zamordowany.

Ciało Panurgusa leżało w niewielkiej wnęce w alei biegnącej za świątynią Jowisza. Była tam prosta publiczna toaleta, jedna z wielu rozmieszczonych w zaułkach na obrzeżach Forum Romanum – osłonięta dwiema ścianami nachylona podłoga z otworem ściekowym połączonym z Cloaca Maxima. Panurgus najwyraźniej wyszedł za potrzebą w przerwie między scenami; teraz leżał martwy z nożem wbitym w pierś tuż nad sercem. Na jasnożółtym kostiumie widniała okrągła czerwona plama, a strumyk krwi leniwie spływał po kafelkach ku ściekowi.

Panurgus okazał się starszy, niż myślałem. Był niemal w wieku swojego pana; miał poryte zmarszczkami czoło i sporo siwych włosów. Usta i oczy miał szeroko otwarte w zastygłym wyrazie grozy; martwe źrenice połyskiwały jak nie oszlifowane szmaragdy. Eko patrzył na zwłoki, ściskając mnie za rękę. Po chwili dołączył do nas zdyszany i blady Statilius. Miał na sobie znowu niebieski kostium, a w ręku trzymał maskę Megadorusa.

– Szaleństwo, czyste szaleństwo – wyszeptał.

– Czy nie powinniście przerwać przedstawienia? – spytałem.

– Roscjusz nie chce. Nie z powodu niewolnika, powiedział. Nie ośmielił się też poinformować o zbrodni widzów. Wyobraź sobie: morderstwo za kulisami w środku sztuki, i to w święto samego Jowisza, w cieniu jego świątyni… co za omen! Który urzędnik zatrudniłby kiedykolwiek potem jego trupę? Nie, przedstawienie trwa, choć musimy nieźle kombinować, żeby dziewięć ról rozdzielić na pięciu aktorów zamiast sześciu. A niech to… w ogóle się nie uczyłem kwestii siostrzeńca!



14 из 230