
Opowiadania ułożone są w porządku chronologicznym. Czytelnicy, którzy cenią historię na równi z sensacją, znajdą na końcu książki szczegółowe kalendarium oraz kilka uwag na temat źródeł historycznych.
ŚMIERĆ NOSI MASKĘ
– Ekonie, czy to znaczy, że jeszcze nigdy nie oglądałeś żadnej sztuki? – spytałem.
Spojrzał na mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami i potrząsnął głową.
– Nigdy nie śmiałeś się z kłótni pary ofermowatych niewolników? Nigdy nie mdlałeś na widok młodziutkiej bohaterki uprowadzonej przez piratów? Nie czułeś tego dreszczyku emocji, kiedy okazywało się, że nasz bohater jest spadkobiercą olbrzymiej fortuny?
Oczy Ekona zrobiły się jeszcze większe i potrząsnął głową jeszcze gwałtowniej.
– W takim razie musimy to naprawić – powiedziałem. – I to jeszcze dzisiaj!
Działo się to w idy wrześniowe. Jesienny dzień był tak piękny. Bogowie chyba nigdy dotąd nie stworzyli tak pięknego jesiennego dnia. Słońce słało ciepłe promienie na wąskie uliczki i szemrzące fontanny; znad Tybru dolatywał lekki wietrzyk, przyjemnie chłodząc siedem wzgórz miasta; niebo było jak misa najczystszego lazuru, bez najmniejszej chmurki. Był to dwunasty z szesnastu dni wyznaczonych na doroczne obchody święta Rzymu, najstarszego w historii miasta. Kto wie, czy to nie sam Jowisz zarządził, by pogoda była tak doskonała; przecież święto odbywało się na jego cześć.
