– Co się stało? – zapytał, na co chłopak rozpoczął niemy taniec, machając rękami i przenosząc ciężar ciała z nogi na nogę.

Cóż to znowu za głupia gra? Miał tego dość. Te rozwydrzone małolaty stanowczo za bardzo sobie pozwalały. W poprzednim tygodniu, w noc przed jego powrotem do domu, grupa chłopców zabawiała się dwoma traktorami Jake’a Turnera. Przegrany przewrócił się do wypełnionego deszczem rowu. Miał szczęście, że skończyło się złamanych żebrach i zakazie gry w dwóch meczach. Co to za kara?!

– Co tym razem, u diabła? – ryknął Nick na trzęsącego się pomocnika.

– Znaleźliśmy… przy Old Church Road… chcieliśmy, no, pospacerować… i w wysokiej trawie… o Boże, znaleźliśmy… znaleźliśmy ciało.

– Ciało? – Nick nie mógł uwierzyć. – To znaczy trupa?

Chłopiec przytaknął ze łzami w oczach. Przetarł twarz koszulką i spojrzał najpierw na szeryfa, potem na swoją dziewczynę i znów na szeryfa.

– Zaczekaj.

Nick wszedł do środka, drzwi zatrzasnęły się za nim. Pewnie im się zdawało, pomyślał. Albo ktoś się pospieszył z Halloween. Balowali gdzieś. Są pijani. Wciągnął skarpety, buty, zabrał koszulę z kanapy. Był zły, kiedy uprzytomnił sobie, że zapina guziki trzęsącymi się dłońmi.

– Nick, kto to?

Głos z góry schodów przestraszył go. Z tego wszystkiego kompletnie zapomniał o Angie. Wstała, jej długie, jasne, potargane włosy fruwały wokół ramion.

Ubrała się w jego podkoszulek, łagodne światło z korytarza przeświecało przez cienki materiał. Nick podniósł wzrok. Piękna, chętna blondynka i cała noc do dyspozycji… Już nie. Był wściekły, że za chwilę opuści Angie.

– Muszę coś sprawdzić.

– Coś się stało?

Była bardziej zaciekawiona niż zmartwiona. Szuka tematu do plotek przy porannej kawie w „Wanda’s Diner”, pomyślał.

– Nie wiem.

– Znaleźli syna Alvereza?

Jezu, jakoś mu to nie wpadło do głowy. Chłopiec zaginął w sobotę, przepadł jak kamień w wodę, nie zdążył nawet rozwieźć gazet.



9 из 327