Koła hondy zatańczyły na mokrym asfalcie, kiedy trochę za szybko weszła w zakręt.

– …wiecie – ciągnął Nick – chyba wszyscy ludzie świrują po rozwodzie. A kobietom odbija bardziej niż facetom. Niektóre, jak moja była, dostają paranoi i żyją w fikcyjnym świecie.

Idiota Maury wybuchnął śmiechem.

– Nie uwierzycie, co zrobiła.

Teraz! Abby zacisnęła zęby.

– Pozbyła się wszystkiego, co miało dla mnie jakakolwiek wartość. Rozumiecie, męskie sprawy. Moje narty, rossignole, a jakże, kije golfowe, ręcznej roboty hawajską deskę surfingową… Dała to wszystko Armii Zbawienia.

– Nie! – zawołał Maury ze zgrozą. Abby była pewna, że teatralnym gestem położył przy tym dłoń na sercu.

– Tak. I wiecie co, to mi się bardzo nie podoba.

Na pewno, pomyślała Abby i już chciała zmienić stację, kiedy Nick dodał:

– Nie zrozumcie mnie źle. To piękna kobieta. Seksowna jak diabli. Inteligentna. Ale czasem myślę, że ma nierówno pod sufitem.

– W końcu wyszła za ciebie, prawda? – rzucił wesoło Maury.

– Idioci – rzuciła przez zęby Abby, dodając gazu.

Nick zaśmiał się swobodnie.

– No tak, ale tu chodzi o coś więcej. Jej matka była chora psychicznie, poważnie.

– Ty cholerny draniu. – Abby się zdenerwowała. To było naprawdę niskie.

– Jeśli komuś z was była żona robi takie numery, dzwońcie i opowiedzcie nam o tym. Ja zadzwoniłem do swojej wczoraj, żeby złożyć jej życzenia urodzinowe i powiedzieć, że zamierzam przyjechać po moje rzeczy… Właśnie wtedy mi powiedziała, że oddała wszystko Armii Zbawienia. Łącznie z nartami. A doskonale wiedziała, że w zimie wybieram się na narty. Czy ktoś słyszał o takiej mściwości?

– O rany. – Maury był w swoim żywiole. – Czy wybierasz się na te narty ze swoją dziewczyną?



21 из 302