
Prawie ze sobą nie rozmawiali. Szli w milczeniu, chcąc jak najszybciej zostawić za sobą dobrze znane rejony, skupieni i świadomi celu. Bo tym razem odkrywać mieli obszar, którego nawet przewodnik nie znał.
Działo się to w Adelsbergu w Słowenu.
Był rok 1914.
Adelsberg to austro-węgierska nazwa miejscowości. Właśnie tutaj w roku 1779 został stracony Solve Lind z Ludzi Lodu, a jego nieszczęśliwy syn, Heike, płakał nad losem ojca. Heike był jedyną istotą na świecie, która opłakiwała Solvego z Ludzi Lodu.
Słoweńska nazwa osady brzmi: Postojna.
Tutaj znajdują się największe w Europie i najpiękniejsze tereny krasowe, a jaskinia Postojna należy do najsłynniejszych. Już w wieku trzynastym znano tę „starą grotę”. W chwili swej śmierci Solve spojrzał prosto w jej otwór i zrozumiał.
W roku 1918 odkryto, że system grot jest znacznie większy, niż początkowo sądzono. Przed wiekami płynąca tędy rzeka Piuca wymywała skały, a woda rozpuszczała wapień, tworząc potężne puste komory. Teraz Piuca znika w szerokiej szczelinie i wypłukuje podłoże na niższym poziomie, nieco dalej od tej rozległej sieci korytarzy, przesmyków i grot u podstawy góry.
Turyści i grotołazi znaleźli, oczywiście, wejście do wnętrza. Postarano się o „przejezdną” drogę dla zwiedzających, żeby nie błądzili w ciemnych sztolniach i nie wpadali w bezdenne szyby.
Eksploratorom zostawiono więcej swobody. Lecz także oni musieli zawsze mieć ze sobą przewodnika, silnego chłopa z tutejszych okolic.
Wielu z tych, którzy odwiedzili jaskinie Postojny, twierdzi, że nie zna świata, kto tego nie widział.
I trzeba powiedzieć, że jest to pogląd bliski prawdy. Można do Postojny zrobić przejażdżkę kolejką wąskotorową, jakieś półtora kilometra w głąb, jest to fantastyczne przeżycie nawet dla najbardziej wymagających. Ale łączna długość podziemnych korytarzy, przecinających się i krzyżujących na różnych poziomach, jest wielokrotnie większa. Mówi się o dziesiątkach kilometrów jedynie w odniesieniu do znanych i opisanych przejść.
