
— Tak, tak przypuszczam — ale nie sądzę, żebym mógł dojść do innych wniosków, niż doszedłem. Po prostu nie ma żadnej Drugiej Fundacji.
Muł zastanowił się chwilę, a potem wolno pokręcił głową, jak tyle już razy przedtem.
— Mamy świadectwo Eblinga Misa. Zawsze jeszcze pozostaje świadectwo Eblinga Misa.
To była stara historia.
— Mis mógł być największym psychologiem na Fundacji, ale w porównaniu z Harim Seldonem był dzieckiem — rzekł stanowczym tonem Pritcher. — W czasie kiedy wertował dzieła Seldona, był pod pana presją psychiczną. Może naciskał pan zbyt mocno. Mógł się pomylić. Musiał się pomylić.
Muł westchnął, pochylając głowę na swej podobnej do badyla szyi.
— Gdyby żył minutę dłużej… Już — już miał mi powiedzieć, gdzie znajduje się Druga Fundacja. Wiedział to, mówię ci. Nie powinienem był wycofywać się. Nie powinienem był czekać tyle czasu. Pięć lat poszło na marne.
Pritchera nie mogło irytować ani niecierpliwić długie dumanie jego pana — nie pozwalała na to jego kontrolowana przez Muła struktura psychiczna. Zamiast tego ogarnął go nieokreślony niepokój — czuł się nieswojo.
— Ale czy możliwe jest jakieś inne wyjaśnienie? Pięć razy wylatywałem na zwiady. Pan sam wyznaczał trasy tych podróży. Przeszukałem wszystko — nie pominąłem ani jednego asteroidu. Mija już trzysta lat od czasu, jak Hari Seldon ze starego Imperium założył rzekomo dwie Fundacje, żeby stały się zalążkami nowego imperium, które miało zastąpić tamto, dogorywające, już. Sto lat po Seldonie Pierwsza Fundacja była znana na całych Peryferiach. Sto pięćdziesiąt lat po Seldonie — wtedy, kiedy stoczyła ostatnią bitwę ze starym Imperium — była znana już w całej Galaktyce. Minęło trzysta lat — no i gdzie jest ta tajemnicza Druga Fundacja? Nie słyszano niej w żadnym. zakątku Galaktyki.
— Ebling Mis powiedział, że utrzymuje swoje istnienie w tajemnicy. Tylko pozostawanie w ukryciu może sprawić, że jej słabość stanie się siłą.
