– W tej kawie było jakieś draństwo, ja wam to mówię. Ono jest, zbada się resztki i zobaczycie. Kto pił, kto nie pił, jeszcze nie wiem, ale od razu mogę wam powiedzieć, że na młotku nie tylko denat, damskie paluszki też widać…

Inni lokatorzy oraz odnaleziony cięć udzielili informacji skąpo. Denatka, okropna baba, skąpiradło rekordowe i fleja, wcale nie mieszkała sama, tylko z siostrzenicą. Wychowywała ją od maleństwa, ale teraz, już ze dwa lata będzie, siostrzenica znikła z horyzontu, jakoś się ją rzadziej widuje. Możliwe, że się wyprowadziła. Poza tym w lokalu panował spokój, nigdy żadnych przyjęć, żadnych krzyków, żadnych gości. Częstsze wizyty składała tylko jedna facetka, czasem ktoś ją widział wchodzącą albo wychodzącą, lokatorka z piątego piętra raz jechała z nią windą i na tym koniec. Wyglądała zwyczajnie, duża baba, przy kości, utleniona i ubrana elegancko, w wieku tak trochę więcej niż średnim. Co gorsza, o siostrzenicy też brakowało danych, nikt nie znał nawet jej nazwiska, wątpliwe bowiem, czy miała takie samo jak ciotka. Nieboszczka ciotka nazywała się Najmowa. Emilia Najmowa, O siostrzenicy zaś mówiono w razie potrzeby „mała Najmówna” i tyle. Koleżanek i przyjaciółek nie miała tu żadnych…

– Więcej Henio na razie nie wie, ale i to mu wystarczyło – relacjonował z lekką irytacją Janusz już przy herbacie. – Zadzwonił do mnie, a ja przecież wiedziałem, że wybierałaś się na Willową, pamiętałem te adresy. Nie ma siły, załatwił cię płaszcz, a do tego jeszcze ta przylepiona do wizjera dziewczynka rozpoznała cię doskonale. Henio prosi, żebyś się zgłosiła, zanim będą zmuszeni doprowadzić cię przemocą, zaistniały bowiem podejrzenia, że rąbnęłaś złoto. Uciekłaś, żeby je schować…

– To Henio ma takie cudowne pomysły? – przerwałam z głębokim niesmakiem.

– Henio w ogóle się nie przyznał, że cię zna. Nie on prowadzi dochodzenie, tylko Tyran. Już rozesłał ludzi na poszukiwanie wszystkich bab, a ciebie też w końcu dopadną i zrobi się głupio.



16 из 187