Jakie to do niego niepodobne! Indianie wszak zawsze uważali wilka za dumne zwierzę, pełne wielkiej mocy. Często wilk uosabiał ich niewidzialnego obrońcę, ducha opiekuńczego.

Dziewczyna nie przewidziała tego, że za moment będzie jeszcze gorzej.

Faron podjął decyzję. Wilki wyjaśniły mu, że prawdopodobnie można wspiąć się na górę. Wprawdzie będzie to wymagało wielkiego wysiłku, lecz jednak jest możliwe. Duchy także zbadały zbocze góry i stwierdziły, że da się je zdobyć, są na nim bowiem pęknięcia i szczeliny, w które można wczepić się palcami i podtrzymać.

Faron polecił więc Oku Nocy, by wspiął się pierwszy jako zwiadowca i dał pozostałym znać, jak wygląda sytuacja.

Oko Nocy wysunął się o krok w przód z wahaniem, jakby wręcz niechętnie.

– Czy nikt inny…?

– A czy nie ty właśnie jesteś naszym zwiadowcą? – przerwał mu urażony Faron.

Niektórzy w grupie gotowi byli przysiąc, że spomiędzy warg Oka Nocy wydobyło się ciche przekleństwo. Była to rzecz doprawdy niesłychana.

A kiedy Faron dodał: „Weź ze sobą wilki”, Indianin cofnął się gwałtownie, jakby ta myśl była mu bardzo nie w smak. Prawdę powiedziawszy, wydawał się do szaleństwa przestraszony.

– Sam sobie poradzę! – rzekł niemal z sykiem. – Pozwólcie mi się tylko wspiąć na górę, to zajmę się wszystkim. Wszystkim!

Zabrzmiało to wręcz groźnie i wielu uczestników wyprawy gwałtownie zareagowało – po części na słowa Indianina, lecz także na dźwięk jego głosu i brzmienie języka, którego nie poznali, jakkolwiek wszystko zrozumieli dzięki aparacikom Madragów. Zastanawiająca była także postawa Oka Nocy, Indianin wszak był wielkim przyjacielem Geriego i Frekiego. Dotychczas nigdy nie przyszło mu do głowy, by unikać towarzystwa wilków, a teraz sprawiał wrażenie, jakby się ich brzydził, starał się trzymać od nich z daleka.



11 из 165