
Faron omal nie stracił cierpliwości.
– Indro, czy naprawdę musisz stale tak odbiegać od tematu? Gere, wyjaśnij nam, co masz na myśli, mówiąc o różnych rodzajach niewolników.
– Istnieją dobrowolni niewolnicy, ci, którzy wielbią swoich panów, wiele razy mieliśmy okazję ich spotkać. To te straszne groteskowe monstra. Ale są też i tacy, którzy są prawdziwymi niewolnikami, oni przebywają w tej straszliwej dolinie tam w dole. Więźniowie nie robią nic, są zamknięci, niewolników natomiast zmusza się do wszelkiego rodzaju upokarzającej pracy.
– Rozumiem. To znaczy, że i ich należałoby uwolnić?
– O, tak, bez wątpienia. Kłopot polega na tym, że wielu z nich zmuszono do zaprzedania się złu. Wprawdzie usiłują z tym walczyć, lecz to walka bardzo nierówna.
– Wiem. My sami również właśnie tego tak strasznie się boimy: że zło Gór Czarnych i na nas wywrze wpływ. Ale ilu ich jest w sumie? Nie mówię teraz o dobrowolnych niewolnikach.
Freke prędko coś obliczał.
– Więźniów jest kilkuset, niewinnych niewolników około tysiąca.
– A tacy, którzy rządzą tą krainą? Łącznie z dobrowolnymi niewolnikami?
– Wiele tysięcy. Pamiętajcie, że jesteśmy teraz w pobliżu ciemnego źródła! Tu wszystkie słabe dusze bez najmniejszych trudności można sprowadzić na ścieżkę zła. Skoro jednak jestem teraz przy głosie, chciałbym was wszystkich prosić o pewną przysługę…
– Zrobimy wszystko, o co nas poprosicie, wilki – zapewnił Faron.
– Bardzo byśmy pragnęli, by przywrócono nam nasze dawne skandynawskie imiona, Geri i Freki. Wciąż tak nazywa się nas na Islandii. Gere i Freke to dla nas zbyt nowoczesne.
– To rozsądna prośba, zadbam, by w przyszłości wszyscy ją uszanowali.
– Dziękujemy, to wielce życzliwe z twojej strony.
Indra zauważyła, że Oko Nocy przez cały czas stara się trzymać jak najdalej od wilków. Gdy któryś z nich się do niego zbliżał, chłopak natychmiast się odsuwał.
