
— — Ale w czym tkwi problem? — zapytał Gregor.
— — Wygląda na to, że tam straszy, odpowiedział z rozpaczą w głosie Ferngraum.
Ferngraum zbadał swoją planetę radarami, potem wydzierżawił ją spółce farmerów z Dijon VI. Ośmioosobowa grupa rozpoznawcza wylądowała na miejscu i nie minął dzień, kiedy zaczęły nadchodzić zniekształcone raporty o demonach, duchach, wampirach, dinozaurach i innych potworach.
Kiedy przybył po nich statek ratunkowy, wszyscy byli martwi. Raport po autopsji stwierdził, że cięcia i rany na ich ciałach mogły być zadane przez wszystko, nawet demony, duchy, wampiry czy dinozaury, jeśli takie istnieją — Ferngraum musiał zapłacić karę za niewłaściwe przygotowanie planu. Farmerzy zrezygnowali z dzierżawy. Ale udało mu się wydzierżawić ją grupie czcicieli słońca z Opalu II.
Czciciełe słońca byli ostrożni. Wysłali swój ekwipunek i tylko trzech ludzi na rekonesans. Ludzie ci założyli obóz, rozpakowali rzeczy i ogłosili, że planeta jest rajem. Właśnie przekazywali wiadomość, by grupa przybyła na miejsce, kiedy rozległ się przeraźliwy krzyk i… cisza.
Statek patrolowy poleciał na Ducha V, pogrzebano ciała i opuszczono planetę w ciągu dokładnie pięciu minut.
— I tak to się skończyło — powiedział Ferngraum. — Teraz nikt jej nie chce za żadną cenę. Załogi statków nie chcą na niej lądować: A ja nadal nie wiem co się stało.
Westchnął głęboko i spojrzał na Gregora.
— Jeśli chcecie, możecie się tym zająć
Gregor i Arnold przeprosili go na chwile i wyszli do przedpokoju.
Arnold wydał okrzyk radości: — Mamy robotę!
— Taak — powiedział Gregor, — ale jaką robotę.
— Chcieliśmy coś trudnego, — zwrócił mu uwagę Arnold.,Jeśli nam się uda, zdobędziemy rozgłos — nie mówiąc już o zyskach.
— Zdaje sie, że zapominasz, — powiedział Gregor, — że to ja mam polecieć na te planetę. Ty tylko będziesz tu siedział i wyciągał wnioski z przysłanych przeze mnie danych.
