— Otoczyło nas pole dystorsyjne — oznajmiła Tane Ogilie. Mówiła dźwięcznym, pełnym napięcia głosem. — Żaden skok nie wchodzi już w rachubę.

Kyle Prager zastanawiał się krótką chwilę, jakie to uczucie dowodzić jastrzębiem, sprawować niepodzielną, nie wymagającą najmniejszego wysiłku władzę na pokładzie statku. Ech, pozazdrościć!

Aż trzy nieprzyjacielskie okręty ścigały „Beezlinga”, gdy tymczasem fregaty „Chengho” i „Gomban” uciekały każda przed jednym myśliwym.

Matko Boska, taka taktyka wyraźnie wskazuje, że wiedzą, co wieziemy!

Odtworzył w pamięci kody samozniszczenia, sprawdzając całą procedurę przed przesłaniem komputerowi pokładowemu datawizyjnego polecenia. Rzecz była prosta: wystarczyło odłączyć zasilanie systemu zabezpieczeń komór utrzymania antymaterii w silniku napędowym, aby okoliczną przestrzeń wypełniło twarde promieniowanie i jasność dorównująca wybuchowi nowej.

Mógłbym zaczekać, aż jastrzębie podejdą bliżej, niechby i im się dostało. Chociaż… szkoda załóg, ludzi, którzy muszą słuchać rozkazów.

Filigranowy obraz trzech okrętów pościgowych powiększył się niespodziewanie w podczerwieni, teraz był znacznie jaśniejszy i bardziej wyraźny. Każdy z nich rozłożył osiem migotliwych płatków energii; ostre, błyszczące końcówki rozproszyły się momentalnie w przestrzeni. Programy analityczne dostarczyły Pragerowi danych, zmaterializowała się projekcja wektorów lotu łączących wszystkie dwadzieścia cztery myśliwce bezpilotowe z „Beezlingiem” łukowatymi, świetlistymi smugami. Ciągnęły za sobą pióropusze radioaktywnych spalin. Przyspieszenie sięgało 40 g. Napęd na antymaterię.

— Odpalili osy bojowe! — wykrzyknęła ochryple Tane Ogilie.

— To nie są zwykłe jastrzębie — warknął Kyle Prager, dusząc w sobie wściekłość. — To pieprzone czarne jastrzębie na usługach Omuty! — Rozkazał datawizyjnie komputerowi pokładowemu wykonać unik, uaktywniając w szaleńczym pośpiechu procedury obronne „Beezlinga”. Sprawdził czas w neuronowym nanosystemie: od pojawienia się nieprzyjaciela upłynęło siedem sekund. Naprawdę tylko tyle? Ale nawet jeśli tak, jego reakcja była żałośnie powolna na arenie, gdzie milisekundy stanowiły najcenniejszą walutę. Przyjdzie im za to zapłacić, może nawet życiem.



3 из 647