
Kyle Prager uzyskał dane dotyczące rozwoju sytuacji. Pozycje czarnych jastrzębi i trajektorie ich lotu. Rezultaty działań myśliwców bezpilotowych. Ewentualne rezerwy. Wszystko to brał pod uwagę jego umysł wspomagany programem taktycznym. Dowódca powziął decyzję: połowę pozostających w odwodzie os przeznaczył do zadań ofensywnych.
Huknęło jak w dzwonie, kiedy wystrzeliły.
W odległości stu pięćdziesięciu kilometrów od upatrzonej zdobyczy procesory sterujące nacierającej osy bojowej obliczyły, że zanim dopadnie okręt, zostanie jednak przechwycona. Dokonała więc szybkiego przeglądu dostępnych opcji i jedną z nich wybrała.
W odległości stu dwudziestu kilometrów wydała polecenie odcięcia zasilania swoich siedmiu komór utrzymania antymaterii.
W odległości dziewięćdziesięciu kilometrów wyłączyło się pole magnetyczne pierwszej z nich. Olbrzymie przyspieszenie zrobiło swoje: bryła zamarzniętej antymaterii uderzyła w tylną ściankę.
Na długo przed tym, jak doszło do zetknięcia, wyłączyło się pole magnetyczne drugiej komory. W ciągu stu pikosekund wszystkie zostały odłączone od zasilania, co dało w efekcie falę uderzeniową o z góry założonym kształcie.
W odległości osiemdziesięciu ośmiu kilometrów bryły antymaterii unicestwiły w procesie anihilacji równoważną ilość materii i nastąpiło wyzwolenie tytanicznej energii. Wytworzona w ten sposób włócznia plazmy, tysiąckroć gorętsza niż wnętrze gwiazdy, pędziła w kierunku „Beezlinga” z prędkością relatywistyczną.
Kiedy strumień zdysocjowanych jonów ugodził w okręt, zespoły czujników i panele termozrzutu momentalnie wyparowały.
