Malko przełknął łyk letniej i lurowatej kawy. Amerykanie nigdy chyba nie nauczą się jej parzyć. To, o czym mu opowiedziano, było szpiegostwem przemysłowym. Ale zginęło dwoje ludzi. Nie należało to do rutyny.

— Co wydarzyło się w Berchtesgaden? — zapytał. — Nie mamy pojęcia. — Ferguson bezradnie rozłożył ręce. — Mackenzie nie kontaktował się z nami od wyjazdu do Monachium. Przy zwłokach nic nie znaleziono. Tak samo jak przy ciele Heidi Ried. Policja niemiecka przekazała nam szczegółowy raport. Poderżnięto mu gardło bardzo ostrym narzędziem, potem pchnięto w przepaść. Heidi miała krtań roztrzaskaną przez fachowca. Zgwałciło ją trzech mężczyzn. Raport BKA jest precyzyjny.

— Czy Mackenzie był uzbrojony?

— Nie. Przecież tylko śledził tamtego.

— Prawdopodobnie widzieli coś albo kogoś, kto nie chciał być widziany. Może mocodawcę Badra. W Berchtesgaden nikt nie zauważył nic szczególnego?

— Przewija się tam dziennie koło dwóch tysięcy turystów. Personel widział wielu mężczyzn o orientalnym wyglądzie, ale nic konkretnego. Dopiero helikopter odnalazł ciała. — Bawarska policja nie wpadła na ich trop?

— Nie. Mamy tylko pewien drobiazg.

— Jaki?

Jack bez słowa podał zdjęcie.

— Co pan na to?

Malko przyjrzał się fotografii. Przy barze siedziała fantastyczna dziewczyna. Długie, sięgające prawie pośladków włosy, duże czarne oczy i pełne zmysłowe usta działały podniecająco na każdego normalnego mężczyznę. Miała na sobie króciutką spódniczkę, na którą śmiało mogła sobie pozwolić przy tak długich, zgrabnych nogach. Jej pożądliwy i tajemniczy uśmiech nie był skierowany do obejmującego ją mężczyzny. — To niejaka Pamela Balzer w barze hotelu „Bristol” w Wiedniu.



19 из 182