
— Zna ją pan?
— Cały Wiedeń ją zna. — Malko uśmiechnął się znacząco. — Przed dwoma laty przyjechała z Londynu, otoczona swoistą sławą. Nazywała się jeszcze Pamela Singli. Niezwykle piękna Hinduska. Ciało ma jak bogini. Utrzymywano, że codzień naciera się olejkiem zawierającym afrodyzjaki, ale jest jej to naprawdę zupełnie niepotrzebne. Poślubiła Kurta Balzera, z którym rozeszła się w pół roku później. Zachowała jego nazwisko. Mieszka przy Schubertring. Można ją spotkać na wszystkich przyjęciach z różnymi mężczyznami. Tańczyłem z nią dwa czy trzy razy. — Ale nie miał pan z nią… — spojrzał na niego podejrzliwie Amerykanin.
— Ta dama jest czarująca, jednak przerasta moje możliwości… — z anielskim uśmiechem przerwał Malko. — Ale do czego pan zmierza?
— Austriacka policja twierdzi, że to kosztowna call-girl. Istnieje podejrzenie, że jest zamieszana w sprawę, którą się zajmujemy. Na przejściu granicznym między Berchtesgaden a Salzburgiem zauważono w dniu morderstwa samochód z wiedeńską rejestracją. Wracali nim do Austrii trzej mężczyźni. Kierowca, o wyraźnie orientalnym wyglądzie, legitymował się paszportem dyplomatycznym, a samochód miał zwykłą rejestrację. Czarne volvo 480. Numer zaczynał się od 529…volvo Pameli Balzer ma numer V529664…
— To jeszcze nie dowód — zauważył Malko.
— Oczywiście. Ale wiedeńska policja sprawdziła, że w Wiedniu zarejestrowanych jest sześć takich wozów. Pozostałe numery nie zgadzają się.
— Przesłuchali ją?
— Tak. Pod pozorem wypadku, którego sprawca zbiegł. Utrzymuje, że nie ruszała wozu z parkingu. Nie do sprawdzenia. W kwadrans po przesłuchaniu dzwoniono do komendanta z gabinetu premiera, niepokojąc się, że Pameli Balzer dzieje się krzywda…
— Jej ciało to potęga — potwierdził Malko. — W ciągu tych dwóch lat spała prawdopodobnie ze wszystkimi, którzy coś znaczą w Wiedniu i górnej Austrii. Nie rozumiem jednak, dlaczego miałaby mieć coś wspólnego z tymi morderstwami.
