
— Dlaczego spotkaliśmy się właśnie tu? Wlokłem się godzinę samochodem. Mogliśmy umówić się w Monachium, w hotelu „Vierjahrenzeiten”. Wygodniej i dyskretniej. — Specjalnie wybrałem to miejsce. Przed pięćdziesięciu laty Hitler poprzysiągł tu wyniszczenie syjonistów. Nazywał to ostatecznym rozwiązaniem. Nie powiodło mu się w pełni, ale my podejmiemy dzieło. „Osirak”, Insallach, uczyni z Palestyny ich grób, a nasi palestyńscy bracia powrócą wreszcie na zrabowane im ziemie. Hamadi mówił tłumiąc gniew. Badr zdawał sobie sprawę, że nie są to czcze pogróżki. Tak poważny funkcjonariusz służb specjalnych, odpowiedzialny za wszelkie akcje w Europie, podlegał jedynie rozkazom Saddama Husseina i generała Saaduna Chakera. Nawet syn prezydenta nie znał planu „Osirak”.
— Zaryzykujesz zniszczenie Al Ouods? — zaniepokoił się Badr.
Hamadi o mało nie udławił się strudlem.
— Skądże! Muzułmanin, który dopuściłby się takiej zbrodni, byłby przeklęty po wsze czasy. Chcemy zrzucić ładunek jądrowy na Tel Awiw, czterdzieści kilometrów od Al Ouods. Precyzja dział Beara umożliwi nam to bez ryzyka pomyłki. Zginie kilkadziesiąt tysięcy syjonistów. Osłabieni i przerażeni, zgodzą się oddać, co ukradli. Jeśli nie, zrzucimy jeszcze parę bomb. Z Izraela zostaną tylko zgliszcza. Ale ochronimy święte Al Ouods. Zapadła cisza. Potem Badr, z godnym Libańczyka zmysłem praktycznym zapytał:
— A jeżeli syjoniści odpowiedzą? Mają środki. — Nie zdążą. Nie mają pojęcia o tych wspaniałych działach. A jeśli zdążą — zginą tysiące naszych, ale Izrael przestanie istnieć. A wtedy cały naród arabski pomoże nam odbudować kraj.
Badra rozśmieszył nieco ten wschodni liryzm.
Oczywiście, że większość Arabów ucieszy zguba Izraela. Ale czy pomogą Irakowi…? Hussein budził lęk, nie miłość. A Syria, Iran, Arabia Saudyjska szczerze go nienawidziły. Waleczność Hamadiego brała się z pewności, iż operacją kierować będzie z solidnego betonowego schronu. Cóż, odwaga nie wyklucza ostrożności. Badr w każdym razie zainkasował za dostarczenie krytronów dziesięć milionów dolarów, a od reszty umywał ręce. Spojrzał na zegarek.
