
— Trzeba jechać! Wieczorem wracam do Paryża.
Możesz skontaktować się ze mną w „Plaża Athenee”. Hamabi czuł się w Paryżu jak u siebie. Bliskie stosunki handlowe sprawiły, że Francja życzliwie odnosiła się do Iraku. Podobnie jak Londyn, którego wywiad przez nienawiść do Iranu przymykał oczy na wiele spraw. Bez Anglików Hussein nie zbudowałby wytwórni broni chemicznej, z której był tak dumny. Próba na zbuntowanej mniejszości Kurdyjskiej dała jednoznaczny wynik: po dobrym „spryskiwaniu” nie ocalała żywa dusza przy małych nakładach finansowych. Oczywiście bomba jądrowa była skuteczniejsza. A Hussein marzył o definitywnym starciu Izraela z mapy świata. Zamieszkały w osiemdziesięciu procentach przez szyitów, skupiający większość szyickich sanktuariów, w tym Mauzoleum Karbala, Irak od wieków był wrogiem Izraela. Hasło „świętej wojny” znajdowało poparcie wśród nieokrzesanej, niepiśmiennej ludności. Palestyńczycy stanowili dla Iraku jedynie polityczny pozór działań. Irak był państwem stosunkowo nowoczesnym i, na przykład, taki Tarik Hamadi w głębi ducha nie wiele sobie robił z Al Ouods i religijnych zaklęć fanatyków. Unicestwienie Izraela było drugim punktem szeroko zakrojonej operacji, mającej uczynić z Iraku pierwsze mocarstwo Bliskiego Wschodu. Przedtem trzeba było napełnić wypróżnione podczas wojny z Iranem kasy. W tajemnicy opracowano już pewien plan.
Powrót Palestyny wraz z Al Quods w obręb świata arabskiego zepchnie na drugi plan Arabię Saudyjską, strażniczkę Mekki, i przyda Irakowi autorytetu moralnego. Arab, który przywróci wiernym Al Ouods, po wsze czasy wyniesiony będzie na piedestał.
Płacąc Hamadi wyciągnął plik banknotów. Nie żałowano pieniędzy na plan „Osirak”… Chwilę później w jego kieszeni zapiszczał miniaturowy radiotelefon. W miarę jak słuchał, jego twarz zasępiała się. Mruknął coś, czego nie usłyszał nawet jego sąsiad.
