
– Istnieje takie ryzyko. Ale równie dobrze może to być jedynie nieszkodliwa torbiel. Torbiele piersi występują bardzo często, znacznie częściej niż rak, a dają podobne objawy. Musimy zrobić biopsję.
– A więc… – Oczy Anny rozbłysły nadzieją. -A więc może to tylko strata czasu. Jeśli to tylko torbiel, mogę spokojnie wrócić do domu i o wszystkim zapomnieć.
– Nie możesz o wszystkim zapomnieć – odparła Emłly. – Nie możesz, ponieważ prawdziwe mogą się okazać twoje pierwsze przypuszczenia. Co prawda, z uwagi na wiek, znajdujesz się grupie niskiego ryzyka, jednak musimy wykluczyć je całkowicie.
– Ale ja nie chcę wiedzieć. – Anna podniosła dłoń do ust, jakby chciała zdusić łkanie. – Jeśli to… rak… to chcę żyć w miarę normalnie tak długo, jak tylko się da. Mam troje dzieci i jestem im potrzebna. Jonas zmusił mnie, żebym tu przyszła, ale jeśli to rak, to lepiej nie wiedzieć.
– I tu się mylisz. – Emily poczekała, aż pacjentka się ubierze, i odsunęła parawan. – Znacznie lepiej jest wiedzieć.
– Dlaczego? Żeby mi usunąć pierś?
– To zdarza się coraz rzadziej – mruknął Jonas, po czym podszedł do Anny i wziął ją w objęcia. – Na litość boską… głuptasie. Dlaczego mi nic nie mówiłaś? Dawno już mógłbym rozwiać twoje obawy.
– Uprzedzając, że mogę mieć raka? – zawołała bliska histerii. – Jestem przerażona i nikt już tego nie zmieni.
– Ja mogę to zrobić – odparła Emily. – Usiądź więc, Anno, i posłuchaj. – Anna usiadła, lecz wciąż wyglądała jak osaczone zwierzę, które broni dostępu do swej nory. – Twój brat jest chirurgiem – ciągnęła. – Z pewnością potwierdzi to, co powiem. Najważniejsze, że w porę się z tym zgłosiłaś. Ten guzek może być jedynie niewielką torbielą, co może potwierdzić biopsja, lub, w najgorszym przypadku, nowotworem w bardzo początkowym stadium, który można będzie usunąć. Jeśli testy potwierdzą, że guzek ogranicza się do niewielkiej przestrzeni, to usunięcie piersi w ogóle nie wchodzi w grę, nawet jeśli ten guzek okaże się złośliwy.
