
Musiał to sobie przemyśleć. Może należało kogoś zapytać. Ale jednego był pewien tak jak tego, że nadaje się na kierownicze stanowisko: Wednesday Gresham nie kłamała ani na jotę. Wednesday Gresham po prostu nie należała do osób, które mogłyby zmyślać niestworzone historie na swój temat.
Gdy wróciła, namówił ją, aby wypiła drinka.
— Pomoże pani wziąć się w garść. Zawahała się. Powiedziała, że rzadko pije alkohol. Ale nalegał, aż w końcu ustąpiła.
— Ale tylko słaby. Cokolwiek. Niech pan zamówi, panie Balik.
Fabian w głębi ducha radował się jej uległością. Żadnych wymówek, żadnych tam docinków, nie jak inne dziewczęta… Chociaż właściwie, za co miałaby mu robić wymówki?
— Ciągle jeszcze nie za dobrze pani wygląda. Jak wrócimy, proszę nie siadać przy biurku. Niech pani idzie prosto do pana Osborne’a i skończy stenografować. Po co mają pani koleżanki mieć temat do plotek? Odbiję za panią zegar.
Skinęła posłusznie głową i dalej sączyła płyn z małej szklaneczki.
— A co miała znaczyć ta ostatnia uwaga w restauracji — jestem pewien, że już nie ma pani nic przeciwko temu, aby porozmawiać — to, że nie urodziła się pani, tylko została skonstruowana? Dziwacznie to zabrzmiało.
Wednesday westchnęła.
— To nie ja to wymyśliłam. To doktor Lorington. Przed laty, kiedy mnie badał, powiedział, że wyglądam, jakby mnie skonstruował jakiś amator. Ktoś, kto nie miał wszystkich planów albo się na nich nie znał, albo po prostu zbytnio się nie starał.
— Hm. — Przyglądał się jej, rzeczywiście zaintrygowany. Wyglądała dosyć normalnie. Tak naprawdę, to lepiej niż normalnie. Ale jednak…
Jeszcze tego samego dnia zadzwonił do Jima Rudda i umówił się z nim na spotkanie po pracy. Z Jimem Ruddem mieszkał w jednym pokoju w akademiku. Teraz był on wziętym lekarzem i powinien się trochę więcej na tym znać.
Ale Jim Rudd nie bardzo umiał mu pomóc. Cierpliwie wysłuchał opowieści o „pewnej dziewczynie, którą niedawno poznałem”, pod koniec rozparł się wygodnie w nowiutkim obrotowym fotelu i ściągnąwszy usta, zapatrzył się w pięknie oprawiony dyplom zawieszony na przeciwległej ścianie.
