
Fabian, zaskoczony, dopiero po chwili wziął do ręki menu.
— Chyba zgodzi się pani, abym zamówił dla nas obojga?
— bardziej stwierdził niż zapytał. — Szef kuchni zna moje gusta. Przygotuje wszystko jak trzeba. Dziewczyna zmarszczyła czoło.
— Przykro mi niezmiernie, panie Balik, ale…
— Tak? — zachęcił ją, chociaż był dość mocno zdziwiony. Nie spodziewał się, że zaprotestuje. W końcu powinna być zachwycona, że ją zaprosił.
— Wolałabym sama zamówić dla siebie — wyjąkała. — Jestem na… na specjalnej diecie.
Podniósł wysoko brwi i z satysfakcją patrzył na jej rumieńce. Powoli, z godnością skinął głową, wyrażając niezadowolenie tylko tonem głosu.
— Proszę bardzo, jak sobie pani życzy. Ale po paru chwilach ciekawość zwyciężyła i skruszyła lody.
— Co to za dieta? — spytał, słysząc jej zamówienie. — Surówka z warzyw, szklanka soku pomidorowego, surówka z kapusty i zapiekane ziemniaki? Jak można stracić na wadze, jeśli sieje ziemniaki?
— Nie chcę schudnąć, panie Balik — uśmiechnęła się lekko.
— Wszystkie te produkty są bogate w witaminę C. Potrzebuję dużo witaminy C.
Fabian przypomniał sobie jej uśmiech. W paru miejscach jej zęby jaśniały nienaturalną bielą.
— Kłopoty z zębami? — zainteresował się.
— Z zębami i z… — Przygryzła język i chwilę zastanawiała się, co powiedzieć. — Głównie z zębami — dokończyła zagadkowo. — To naprawdę przyjemne miejsce. Koło mnie jest bardzo podobna restauracja. Oczywiście dużo tańsza.
— Czy mieszka pani z rodzicami, panno Gresham?
— Nie, mieszkam sama. Jestem sierotą. Poczekał, aż kelner postawi pierwsze danie, po czym nabił na widelec krewetkę i ponowił atak.
— Od kiedy?
Podniosła wzrok znad surówki z warzyw.
— Słucham, panie Balik?
— Od kiedy? Jak długo jest pani sierotą?
