
– To może być trumna, chociaż jest to raczej małe. Kopałam nieco w lewo, więc będę musiała tę część rozebrać. – Wskazałam miejsce, gdzie kucnęłam.- Odkryję go z zewnątrz i odkopię wzdłuż i w głąb. W ten sposób otrzymamy przekrój grobu. Tak będzie łatwiej kopać. Będzie nam też łatwiej wyjąć trumnę z boku.
– Skąd to zabarwienie ziemi? – zapytała młoda zakonnica o twarzy harcerki.
– Kiedy coś organicznego ulega rozkładowi, ziemia robi się o wiele ciemniejsza. To może być spowodowane przez drewno trumny albo zakopane z nią kwiaty. – Nie chciałam opisywać procesu rozkładu. – Takie zabarwienie to pierwszy znak grobu.
Dwie zakonnice przeżegnały się.
– To Elisabeth czy mere Aurelie? – zapytała starsza siostra. Jej dolna powieka drgnęła.
Rozłożyłam ręce w geście “nie mam pojęcia”. Założyłam rękawiczki i zaczęłam usuwać ziemię z prawego kawałka ciemnej plamy, poszerzając wykop, by odkryć owal i półmetrowy pas ziemi po jego prawej stronie.
Nikt nic nie mówił, aż w końcu usłyszałam:
– Tu chyba coś jest – Najwyższa z sióstr wskazała siatkę.
Podniosłam się, by spojrzeć, wdzięczna za stworzenie mi okazji do wyprostowania się.
Siostra wskazywała mały, czerwono-brązowy kawałek.
– Oczywiście, siostro. To chyba drewniany kawałek trumny.
Miałam ze sobą zapas papierowych toreb. Jedną z nich zaopatrzyłam w datę, miejsce i kilka innych informacji, umieściłam ją przy siatce, a inne położyłam na ziemi. W palcach nie miałam już wcale czucia.
– To do pracy. Siostro Julienne, proszę zapisywać wszystko, co znajdziemy. Niech siostra pisze na torbie i do dziennika, tak, jak ustaliłyśmy Jesteśmy na głębokości – spojrzałam w wykop – sześćdziesięciu centymetrów. Siostra Marguerite będzie robić zdjęcia.
Zakonnica skinęła głową i uniosła aparat.
