– Dawno się nie widzieliśmy – zauważył.

– Tak. Dawno. Kiedy to było?

– W sądzie.

– Sprawa Fortiera.

Oboje zeznawaliśmy w tej sprawie.

– Nadal spotykasz się z Perry Masonem?

Zignorowałam to pytanie. Zeszłej jesieni przez krótki czas spotykałam się z pełnomocnikiem obrony, którego spotkałam na kursie Tai Chi.

– Ładnie to tak bratać się z wrogiem?

I tym razem nic nie odpowiedziałam. Najwyraźniej moje życie seksualne było bardzo popularnym tematem w wydziale zabójstw.

– Jak się masz?

– Świetnie. A ty?

– Nie mogę narzekać. Nawet gdybym to robił, nikt by nie słuchał.

– Kup sobie psa.

– Mógłbym spróbować. Co jest w tej pipecie? – zapytał, ręką w skórzanej rękawiczce wskazując na moją rękę.

– Vinac. Roztwór żywicy syntetycznej i metanolu. Żuchwa miała kontakt z ogniem i chciałabym, żeby pozostała w takim stanie, w jakim jest.

– I to ma ci pomóc?

– Jeżeli kość jest sucha, ten roztwór przeniknie w głąb i utrzyma wszystko w jednym kawałku.

– A jeżeli nie jest sucha?

– Vinac nie miesza się z wodą, więc utrzyma się na powierzchni i zrobi się biały. Kości będą wyglądały tak, jakby zostały spryskane lateksem.

– Jak to długo schnie?

Poczułam się jak Pani Ekspert.

– Schnie szybko przez odparowanie alkoholu, zwykle trwa to trzydzieści do sześćdziesięciu minut. Ale ta arktyczna temperatura na pewno tego nie przyspieszy.

Sprawdziłam fragmenty szczęki, jeden z nich jeszcze skropiłam i odłożyłam pipetkę na zakrętkę butelki. Ryan podszedł bliżej i wyciągnął rękę. Chwyciłam ją i wyprostowałam się, obejmując się rękami i dłonie wkładając pod pachy. Straciłam czucie w palcach i podejrzewałam, że mój nos przybrał kolor szalika Ryana. I pewnie właśnie dostałam kataru.

– Cholernie zimno tutaj – zgodził się, przyglądając się piwnicy. Jedną rękę trzymał z tyłu pod dziwnym kątem. – Jak długo tu jesteś?



34 из 341