Na tamtejszym cmentarzu trumny zakopywane były po trzy, jedna nad drugą. W końcu znaleźliśmy monsieura Beaupre cztery groby dalej, niż to było zapisane w dokumentach, trumna zwrócona była dnem do góry. I był ten człowiek w Winston-Salem, który nie leżał w swojej trumnie. Znaleźliśmy w niej kobietę w długiej sukni w kwiatki. Problem był podwójny: Gdzie był ten mężczyzna i kim była kobieta w jego trumnie? Rodzina nie mogła przenieść szczątków dziadka do Polski i tam ich pochować, a prawnicy skakali sobie do gardeł, kiedy wyjechałam.

Gdzieś daleko usłyszałam bicie dzwonu, zaraz potem szuranie w korytarzu. Stara zakonnica szła w moim kierunku.

– Serviettes - zaskrzeczała.

Podskoczyłam i wylałam sobie na rękaw kawę. Jak tak mała osoba mogła wydawać tak głośne dźwięki?

– Merci.

Wyciągnęłam rękę, by wziąć od niej serwetki.

Zignorowała mnie, podeszła bliżej i zaczęła pocierać plamę. Z prawego ucha wystawał maleńki aparat słuchowy. Czułam jej oddech i widziałam białe włoski na jej brodzie. Pachniała wełną i wodą różaną.

– Eh, voila. Trzeba to wyprać, kiedy wróci pani do domu. W zimnej wodzie.

– Tak, siostro. – Odruch.

Spojrzała na list w mojej ręce. Na szczęście nie wylała się na niego kawa. Pochyliła się nad nim.

– Elisabeth Nicolet to była wspaniała kobieta. Oddana Bogu. Taka czysta. Taka skromna.

Gdyby litery listu Elisabeth mogły przemówić, to powtórzyłyby to za nią.

– Tak, siostro. – Znowu miałam dziewięć lat.


– Ona zostanie świętą.

– Tak, siostro. Dlatego właśnie próbujemy odnaleźć jej kości. Żeby można je było odpowiednio potraktować. – Nie byłam pewna, jak się traktuje kości świętego, ale zabrzmiało dobrze.

Pokazałam jej diagram.

– To jest stary kościół. – Przesunęłam palcem wzdłuż ściany północnej i wskazałam prostokąt. – A to jej grób.

Zakonnica dłuższą chwilę wpatrywała się w diagram, nieomalże wodząc po nim nosem.



7 из 341