Tuż po eksplozji nastąpiło znowu gwałtowne przyśpieszenie. Jaskółka zmieniła widocznie kierunek lotu, bo znaleźli się przez chwilę niemal w pionowym położeniu.

– No – odezwał się Karl. – Teraz przygotuj się do wielkiego lotu! – Chwycili pojemniki z trucizną i przeszli znów do przodu. Krater odznaczał się wyraźnie ciemną plamą. Wiązka włókien rozerwana była na szerokość dziesięciu stóp, z postrzępionych brzegów ciekła krew.

– Ciekawe, czy ona w ogóle coś poczuła? – zainteresował się Chris.

– Może przez chwilę lekkie podrażnienie oskrzeli – zgadywał Karl.

– A więc, do roboty – powiedział zdecydowanie Chris. Otworzył kanister i wylał zawartość tam, gdzie w rozerwanej wiązce włókien silnie pulsowały liczne naczynia krwionośne. – Wracamy. Powinniśmy być w helikopterze, zanim to się zacznie.

– Jeżeli w ogóle się zacznie – zauważył Karl.

– Jak to?

– Po prostu. Przecież działanie tego środka nie zostało sprawdzone w praktyce. – Karl zatoczył ręką półkole. – Średnica tego przewodu ma prawie dwadzieścia stóp. Możesz sobie wyobrazić, jak olbrzymia jest cała bestia?

Wśród załogi helikoptera panowało nerwowe podniecenie i dopiero, kiedy obaj mężczyźni wyszli ze śluzy i zrzucili z siebie zabrudzone skafandry, ich towarzysze uspokoili się.

– Nie zazdrościłem wam, kiedy ta padlina przemknęła koło was – zauważył Charles. Zwrócił się do Chrisa: – Co według ciebie teraz nastąpi?

– Przede wszystkim zobaczymy, czy ten koktajl przyrządzony przez Carol działa – odparł spokojnie Chris.

– Na pewno działa! – Carol ruchem ręki nakazała milczenie. Wyglądała na opanowaną, widocznie przezwyciężyła już chwilę słabości. – Spójrzcie, wydaje mi się, że to już!

Istotnie, siły przyspieszenia jakby osłabły. Naraz dał się słyszeć głuchy odgłos uderzenia, wszystko dokoła zadygotało, potem poczuli szarpnięcie. Włókna mięśni rozciągały się, zmieniając radykalnie położenie helikoptera. Z trudem utrzymywali równowagę. Kabina zaczęła się przechylać, potem zatoczyła półkole, aby wreszcie znieruchomieć dnem do góry.



16 из 282