Cofnął się. Ścisnął dłoń Geli i szepnął: – Spij, ona chyba zabłądziła. Nic więcej nie zauważyłem.

Położył się tuż obok. Gela była mu za to wdzięcz% na. Ostrożnie cofnęła rękę.

To chyba była jednak gwiazda, myślał Chris, i zrobiło mu się lżej na duszy. Zasypiając już, poczuł lekkie drżenie podłogi. Macie rację, bierzcie się do pracy, pomyślał jeszcze, zanim zapadł w głęboki sen.

II

Res Strogel wyciągnęła przed siebie długie nogi i oparła się wygodnie o tył ławki.

Większość przechodniów uważała ją na pewno za próżniaka, wygrzewającego się w cieple zimowego słońca, którego promienie przenikały nawet przez kopułę dachu.

Istotnie Res rozkoszowała się błogim ciepłem, wdychała woń jaśminu, który widocznie kwitł gdzieś w pobliżu, i wsłuchiwała się w świergot wróbli. Wodziła wzrokiem dokoła, obserwując przechodniów; i kilka matek z dziećmi, kwiaty, kwitnące krzewy i drzewa. Wysoko w górze połyskiwały kopuły osłaniające ten mały świat przed mrozem i zimowymi burzami.

Ale na dalszym planie, między słupkami kwiatów kasztanowca, rdzawo lśnił sześcian, w którym mieścił się instytut. Przez krótką chwilę Res uświadamiała sobie kontrast między przyjemnością siedzenia na tej ławce a tym, czego niedawno dokonała. Teraz czuła wewnętrzną pustkę i wydało jej się, że mogłaby siedzieć tak bez końca, rozkoszować się otaczającą ją przyrodą, nie myśleć o niczym.

Uniosła głowę. Jeden z wróbli przemknął obok i wylądował tuż przed nią. Spojrzał na nią przekrzywiając łepek, zbliżył się, a przekonawszy się, że ta nieruchoma postać, która siedzi tak wygodnie, nie ma wobec niego złych zamiarów, dziobnął zakrzywione piórko, leżące na trawniku tuż przy wyłożonej miękkim plastykiem drodze. Widocznie chciał zdobyć je za wszelką cenę, aby wymościć swoje gniazdo. Jego starania nie dawały jednak rezultatów, nawet kiedy zaczął pomagać sobie skrzydłami.



20 из 282