Czy na pewno?

Gela cofnęła machinalnie głowę, kiedy przed oknem kabiny pojawiło się na krótko potężne odnóże cicho brzęczącego owada.

Strach, jaki odczuwała, ustępował. Za nią stał Chris, gotów bronić jej w razie rzeczywistego niebezpieczeństwa. Carol podeszła do wieżyczki, aby popatrzeć.

Jedynie Charles jakby nie zauważył niczego. Biegał po kabinie i fotografował jak opętany, chcąc utrwalić możliwie jak najwięcej z tego świata zwierząt.

Gela czuła jeszcze lekki gniew. A na domiar wszystkiego pomyślała, że Chris ma chyba rację.

– Te zwierzęta nie są złośliwe – wyjaśnił Chris. – Lecą zwinniej niż nasz helikopter i wcale nie dążą do zderzenia. Spójrzcie, one reagują dziesięć razy szybciej niż my. – Urwał na moment, po czym zwrócił się wprost do Geli: – No jak, przekonałaś się?

Gela bez słowa wstała. Carol chwyciła ją za ramię i poszły razem na tył maszyny. Gela zatrzymała się.

– Czy… – zaczęła Carol – czy wśród tylu istot żywych nie może być też rozumnych?

Gelę zaskoczyło nieco to pytanie. Potem niepewnie wskazała ręką na przednią szybę:

– Myślisz o nich?

– Nie – odparła Carol. – Oczywiście nie o nich. – Lekka ironia zawarta w głosie Geli nie zbiła jej z tropu.

– Właściwie może masz rację – powiedziała Gela poważnie.

– Co my o tym wiemy? – Carol mówiła jakby sama do siebie. – Nauczono nas, że my, ludzie, jesteśmy jedynymi rozumnymi istotami. No dobrze! Wiesz, jak wielka jest nasza wyspa w porównaniu z tą krainą? To miniatura! – lekceważąco strzeliła palcami.

– A więc – uśmiechnęła się Gela – stwierdziliśmy, że te przelatujące obok istoty nie są rozumne, chociaż tak zręcznie omijają maszynę. Innych zuchów nie zauważyliśmy…



35 из 282