Szczęścia Chrisa nie zdołało zmącić nawet podniecenie, jakie odczuwał przed tym doniosłym startem. Sam nie wiedział, co wpłynęło na ten wspaniały humor: zadanie, na które czekał tak długo, czy też świadomość, że Gela będzie razem z nim? Chyba jedno i drugie. Gela! Gdyby tylko nie była tak uparta! Przecież nie można przez całe życie opłakiwać zaginionego przyjaciela. Nie, jej nie chodzi o to. Ona stara się mu dorównać, chce osiągnąć to, czego tamten nie zdołał dokonać, i zapomina, że jest kobietą. Tak, przejrzał ją. Chris uśmiechnął się z satysfakcją. A przecież ona jest przede wszystkim kobietą! To nic, spędzimy teraz razem długie chwile. Będziemy blisko siebie.

Tuż obok na kolumnie sygnalizacyjnej zapaliło się czerwone światełko, równocześnie odezwał się brzęczyk. Po chwili otworzył się luk pokładowy, a podnośnik wysunął do góry helikopter. Z jego kabiny wymachiwał ręką Karl Nilpach.

Wkrótce przed helikopterem zgromadziła się cała załoga “Oceanu II”.

Znowu, jak poprzedniego wieczoru, Chrisa opanowało jakieś dziwne uczucie. Dlaczego oni robią tyle szumu! To przecież całkiem zwyczajna, powszednia rzecz taki lot rozpoznawczy. Zgoda, chodzi o nie znane jeszcze tereny, może nawet grozi im niebezpieczeństwo, ale na to byli przecież przygotowani od samego początku.

Nilpach zeskoczył z helikoptera i podszedł do Chrisa.

– Widziałeś? – zapytał, wskazując nieznacznym ruchem głowy do góry. – Miejmy nadzieję, że są syte albo wypatrują czegoś większego – zażartował makabrycznie.

Chris spojrzał w górę. Nad nimi krążyły dwa ptaszyska o gigantycznych rozmiarach.

– Niezbyt piękny widok, co? – odezwał się nagle tuż obok niego Robert Tocs.

Chris wzruszył ramionami, po czym zaczął ściskać dłonie tych, którzy przyszli pożegnać załogę helikoptera. Nagle poczuł zniecierpliwienie. Cała ta sytuacja zaczęła go męczyć, chociaż jednocześnie zainteresowanie towarzyszy sprawiało mu przyjemność. Pomagając kobietom przy wsiadaniu szukał spojrzenia Geli, ona jednak patrzyła prosto przed siebie. Była bardzo blada. Pożegnała się tak, jak gdyby myślami wybiegła już o kilka dni naprzód.



7 из 282