
– Pomyślałam, że możesz potrzebować pieniędzy na samolot.
Reacher nie odpowiedział.
– Oczywiście, odnalazłam twój rachunek – ciągnęła. – Wejście do systemu i przyjrzenie się jego zawartości nie nastręczyło szczególnych trudności. Nie jesteś bogaty.
– Nie chcę być.
– Wiem. Nie chciałam jednak, abyś wydawał forsę, chcąc odpowiedzieć na moje wołanie dziesięć-trzydzieści. To nie byłoby fair.
Wzruszył ramionami, dając do zrozumienia, że o tym zapomniał. To prawda, że nie był bogaty. W rzeczywistości znalazł się niemal na krawędzi ubóstwa. Oszczędności stopniały do takiego poziomu, że zaczął się zastanawiać, jak je zwiększyć. Może w przyszłości powinien podjąć jakąś dorywczą pracę lub inaczej podreperować budżet. Przy stoliku zjawiła się kelnerka z kartą dań. Neagley złożyła zamówienie bez zaglądania do środka. Cheeseburger i napój gazowany. Reacher był równie szybki. Poprosił o zapiekankę z tuńczykiem i gorącą kawę. Dziewczyna zabrała karty i odeszła.- Powiesz mi wreszcie, dlaczego przesłałaś wiadomość dziesięć-trzydzieści? – zapytał Reacher.
Neagley pochyliła się i wyciągnęła czarny segregator ze stojącej na podłodze torby na zakupy. Podała mu go, nie mówiąc ani słowa. W środku znajdowała się kopia raportu z sekcji zwłok.
– Calvin Franz nie żyje – powiedziała. – Myślę, że ktoś go wyrzucił z samolotu.
6
W przeszłości, to znaczy w wojsku, Calvin Franz służył w żandarmerii. W tym samym czasie co Reacher. Podczas trzynastu lat służby ich losy układały się niemal identycznie. Spotykali się to tu, to tam i, jak to zaprzyjaźnieni oficerowie, przez dzień lub dwa poklepywali się po plecach w różnych częściach świata. Odbywali telefoniczne konsultacje, wpadali na siebie, gdy prowadzone niezależnie dochodzenia splatały się lub kolidowały ze sobą. Przeżyli wspólnie trudny okres w Panamie. Ten czas okazał się bardzo wartościowy dla ich znajomości. Krótki, lecz intensywny.
